MAREK BUDZISZ. Na celowniku RosjanMAREK BUDZISZ. Na celowniku Rosjan. "Brytyjski rząd domaga się od Wysp Owczych wycofania się z umowy zawartej z Rosją"

W nowych realiach spowodowanych wojną na Ukrainie i wzrostem rosyjskiej aktywności na północnym Atlantyku tego rodzaju porozumienia zaczynają być uznawane nie tylko za niekorzystne.
Wyspy Owcze, które są terytorium zależnym Danii (Kopenhaga odpowiada m.in. za ich politykę zagraniczną), zawarły w 1977 r. porozumienie z ówczesnym ZSRS, które umożliwiło kutrom z Wysp Owczych połów dorszy w rosyjskiej strefie ekonomicznej na Morzu Barentsa, a Rosjanom wykorzystywanie łowisk i portów należących do archipelagu.Wielokrotnie potem przedłużane porozumienie było jednym z filarów gospodarki wysp, które nie należą do Unii Europejskiej i 90 proc. swoich dochodów eksportowych czerpią z rybołówstwa.
Strategiczne położenie Wysp Owczych w tzw. przesmyku GUIK (Grenlandia, Wielka Brytania, Islandia) sprawiło jednak, że po wybuchu wojny na Ukrainie umowa z Moskwą zaczęła być postrzegana jako zagrożenie. Rosyjska flota rybacka, która zdaniem wywiadu brytyjskiego jest również wykorzystywana w celach wojskowych, ma bowiem niezakłócony dostęp do obszarów uznawanych za wrota do północnego Atlantyku, a rosyjskie kutry mogą swobodnie pływać po akwenie, przez który przebiegają gazociągi łączące Norwegię z Wielką Brytanią oraz większość podmorskich kabli telekomunikacyjnych. W ub.r. jeden z takich kabli został uszkodzony, co władze w Oslo wiązały z pojawieniem się w okolicy rosyjskiego kutra rybackiego. Również w ub.r. Norwegia przeszukała dwa rosyjskie kutry, które od 2015 r. ponad 200 razy dokowały w portach Wysp Owczych, podejrzewając, że ich załogi oprócz rybołówstwa zajmowały się wykonywaniem misji o charakterze wojskowym i wywiadowczym.
