Lato poza zasięgiem. "Wakacje były prawdziwe"Lato poza zasięgiem. "Kiedyś wakacje były nieustannym pasmem drobnych przygód, które rodziły się same"

Kiedyś to były wakacje! Do takiego mało oryginalnego wniosku doszłyśmy z przyjaciółką na spacerze. Nasze dzieciństwo to siermiężny komunizm przełomu lat 70. i 80. ub.w. Za żadne skarby nie chciałybyśmy wracać do tamtych czasów. W sklepach było niewiele, słodycze na kartki. Tylko dwa programy w telewizji. Muzyki (tej zachodniej) słuchało się najczęściej na magnetofonie kasetowym. Kiedyś wakacje były nieustannym pasmem drobnych przygód, które rodziły się same, bez planowania, bez „atrakcji dla dzieci”, bez konieczności dokumentowania każdego kroku.
Za to wakacje – to było coś. Nawet te przeplatane okresami nudy.
Wsi spokojna, wsi wesoła
Najczęściej cała rodzina jechała do babci na wieś. W czasie żniw potrzebna była pomoc rodziców. To ludzie wykonywali większość prac polowych, maszyn było niewiele.
Dla dzieciaków to był raj. Musieliśmy sami zająć się sobą, więc godzinami włóczyliśmy się bandą po wsi i okolicach. Potłuczone kolana, stopy poranione na rżysku do krwi – to norma.
Babcia gotowała w tzw. letniej kuchni. Robiła najlepszą na świecie kawę zbożową – twierdzili żniwiarze.
