Kredyt za darmo. Wystarczy niewielki błąd w umowie
Kredyt za darmo. „Fala pozwów zaleje sądy!” Szykuje się starcie banków z klientami: 9 na 10 umów nadaje się na proces

Banki zapanowały nad falą pozwów (do czerwca 2024 r. zarezerwowały na nie 80–85 mld zł), ale wyrósł im potężny przeciwnik – kancelarie prawne reprezentujące kredytobiorców; kancelarie frankowe to polskie mistrzostwo świata, masa pozwów zaleje sądy, a banki zapłaciły wysoką cenę za nonszalancję; nawet błahe uchybienia, jak błędna informacja o organie nadzoru, skutkują sankcjami, sankcja kredytu darmowego żyje własnym życiem, a jeśli prawdą jest, że 9 na 10 umów nadaje się na proces, szykuje się kolejne wielkie starcie banków z kancelariami.
Ledwo banki zapanowały nad miliardowymi wypłatami dla posiadaczy kredytów we frankach, a już na horyzoncie pojawia się kolejna batalia sądowa. Wystarczy niewielki błąd w umowie, drobne niedopatrzenie lub uchybienie w procedurach, by bank stanął oko w oko z groźnym przeciwnikiem – sankcją kredytu darmowego.
Nawet wielkie i bogate instytucje popełniają błędy. Z pozoru niewinne, jednak po uważnej lekturze mogą się dla nich okazać brzemienne w skutki. Tak jest z tzw. sankcją kredytu darmowego. Nakazuje on kredytodawcy, czyli np. bankowi, by zwrócił swojemu klientowi wszystkie koszty, w tym odsetki, w przypadku – według art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim – „naruszenia praw konsumenta”. Z takiego uprawnienia można skorzystać tylko w przypadku kredytu konsumenckiego, czyli zobowiązania finansowego do kwoty nie większej niż 255 550 zł. Sankcja nie obejmuje kredytu hipotecznego.
