Koniec bezkarności pseudomedycznych guruKoniec bezkarności pseudomedycznych guru. "Państwo pozwala na bezkarne handlowanie fałszywą nadzieją"

Jeśli ktoś publicznie przekonuje pacjentów, że może leczyć choroby metodami niezweryfikowanymi, powinien ponosić odpowiedzialność.
Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określany już potocznie jako „lex szarlatan”. To jedna z tych regulacji, które pojawiają się późno, ale są odpowiedzią na problem narastający od lat. Państwo przez długi czas przyglądało się bezradnie, jak w przestrzeni publicznej rozwija się cały rój samozwańczych ekspertów od zdrowia: internetowych guru, naturoterapeutów, bioenergoterapeutów i byłych medyków, którzy po utracie uprawnień budowali nowe kariery na sprzedaży „alternatywnej prawdy”.
Nowe przepisy mają ukrócić ten proceder. I choć przeciwnicy zmian próbują przedstawiać ustawę jako zamach na wolność wyboru, zielarstwo czy medycynę naturalną, rzeczywistość jest zupełnie inna. „Lex szarlatan” nie zakazuje jogi, masażu, podologii, kosmetologii ani ziołolecznictwa. Uderza w tych, którzy podszywają się pod autorytet medyczny i przypisują niesprawdzonym metodom właściwości lecznicze, narażając pacjentów na realne szkody. To ustawa, która w gruncie rzeczy dotyczy nie tyle samego zdrowia, ile granic odpowiedzialności za słowo i konsekwencji manipulowania ludzką nadzieją.
