Kilometrówki łapserdaków! "Nie pracują dla Polski"Kilometrówki łapserdaków! "Dojenie Polski stało się głównym konkretem władzy. Wystarczyła jedna kadencja"

Nikt nie przewidział, że niektórzy z nich okażą się gnojkami i że ktoś mieszkający kilometr od Sejmu będzie żądał wypłaty za 100 km. Najprostsze normy moralne dla tych łapserdaków nie istnieją. Do kościoła nie chodzą i nikt im nie powiedział, że obowiązują jakieś zasady współżycia, bez których społeczeństwo sypie się jak redaktorka Korcidupska po trzeciej menopauzie.
Rozsądni ludzie organizujący przed laty pracę wielkiej państwowej instytucji wprowadzili przepis, że uczestnicy tego ważnego dla państwa gremium mogą otrzymywać zwrot kosztów przejazdu do pracy własnym samochodem. Nikt nie przewidział, że niektórzy z nich okażą się gnojkami i że ktoś mieszkający kilometr od Sejmu będzie żądał wypłaty za 100 km. Tak funkcjonują niektórzy parlamentarzyści z partii ignorujących 10 przykazań. Najprostsze normy moralne dla tych łapserdaków nie istnieją. Do kościoła nie chodzą i nikt im nie powiedział, że obowiązują jakieś zasady współżycia, bez których społeczeństwo sypie się jak redaktorka Korcidupska po trzeciej menopauzie. Prawdopodobnie niektórzy już zauważyli, że nie pracują dla Polski, ale wolą udawać gamoni, by nie stracić łatwych przychodów. Poza kilometrówkami są przecież „samolotówki”, „hotelówki”, kampusy i psikusy! Wystarczyła jedna kadencja, by część Wysokiej Izby osiągnęła poziom dna. Oczywiście nie tylko z tego banalnego powodu. Powodów są miliony.
Dojenie Polski stało się głównym „konkretem” władzy. Najbardziej wyskokowy rekord w wymiarze finansowym to kilkadziesiąt miliardów euro krypto-niby-quasi-kredytu dla Niemiec. W gruncie rzeczy chodzi o polską darowiznę dla zrujnowanej niemieckiej gospodarki. Uściślijmy: gospodarki zrujnowanej przez samych Niemców, przez ich lewackie ideologie i pruską arogancję. Bardzo się niecierpliwią, toteż atakują Polskę na wiele sposobów. Do żałosnej historii przejdą napaści „nieznanych sprawców” na redaktora Sakiewicza z Telewizji Republika, na balkon (!) prof. Cenckiewicza, na prywatne mieszkanie prezydenta Nawrockiego w Gdańsku! Żenady dopełniła wypowiedź premiera potępiająca brzydkie uczynki nieznośnych rozrabiaków z podlegającej mu administracji! Ależ wpadliśmy w towarzystwo tandeciarzy i patałachów.
