KATARZYNA UTRACKA. Przy takich dziewczynach...KATARZYNA UTRACKA. Przy takich dziewczynach nie można się było bać. "Polki w obliczu zagrożenia militarnego"

Najwięcej w powstaniu było łączniczek i sanitariuszek. Te ostatnie pracowały nie tylko w szpitalach czy punktach opatrunkowych, lecz także na pierwszej linii frontu.
W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego do akcji weszło ponad 7 tys. kobiet. W trakcie walk kolejne dołączały do powstańczej armii. Pełniły przede wszystkim służbę w szpitalach i punktach sanitarnych. Były też łączniczkami w oddziałach bojowych i działały w łączności kanałowej. Ale niektóre walczyły też z bronią w ręku.
Polki w obliczu zagrożenia militarnego od wieków chwytały za broń. Walczyły w powstaniach narodowych w XIX w. Ale wtedy to były raczej przypadki jednostkowe. Sytuacja uległa diametralnej zmianie na początku XX w. Wówczas kobiety coraz częściej i liczniej włączały się w prace różnych organizacji niepodległościowych, przygotowujących je do pracy w służbie medycznej, łączności i wywiadzie. Nowo nabyte umiejętności wykorzystały później na frontach I wojny światowej, służąc w szeregach Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) i Legionów Polskich. Chcąc walczyć z bronią w ręku, niektóre dołączały do oddziałów w męskim przebraniu. Tak było w przypadku chociażby Wandy Gertz „Leny”, która ponad 20 lat później w ramach Kedywu – Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej – będzie organizować i dowodzić kobiecym oddziałem Dysk (Dywersja i Sabotaż Kobiet).
