Jan Grabowski jako obrońca prawdy historycznejJan Grabowski jako obrońca prawdy historycznej, czyli przypowieść o tym, jak diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni

Byłoby najlepiej, gdyby Jan Grabowski odpowiedział merytorycznie na liczne stawiane mu zarzuty, zanim jeszcze raz zabierze głos w jakiejkolwiek sprawie.
Znany w Polsce autor z Kanady zaatakował w „Wyborczej” premiera Mateusza Morawieckiego, znanego opozycjonistę i dziennikarza Bronisława Wildsteina, i ogólnie Polskę za chęć budowania fałszywej historii naszego kraju, szczególnie postaw Polaków w czasie Holokaustu. Kłopot polega na tym, że jego publikacje tworzone pod szyldem „nowej polskiej szkoły badań nad Zagładą” stały się symbolami zagrożeń niosących „Holokaust distortion” (wypaczanie Holokaustu), czyli zjawiska, które nauce nie powinno się przydarzyć.
Ogląd ciekawych dokonań Grabowskiego można rozpocząć od wydanej w 2011 r. książki „Judenjagd. Polowanie na Żydów w 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu”, która opisuje przede wszystkim tragiczne losy żydowskich uciekinierów z terenu Dąbrowy Tarnowskiej po głównej fali deportacji. Temat ważny i ciekawy, ale opisany w specyficzny sposób: mniej chodziło tu o kompleksowe pokazanie zbudowanego przez Niemców zbrodniczego systemu okupacyjnego, w którym chłopom groziła śmierć nawet nie za udzielanie pomocy Żydom, ale za ich przebywanie w okolicy. Celem było stworzenie nowego obrazu, w którym dominującym elementem staje się przekaz, że owi chłopi „kooperowali” z Niemcami.
