Felieton
I zabrakło im słów. "Komitet Obrony Demokracji"
I zabrakło im słów. "Jeśli zmiana władzy oznaczała koniec demokracji, to musiał powstać komitet obrony tejże"

Artykuł premium
DołączI tak wyhodowali Silnych Razem, którzy z kolei dziś trzymają ich za pysk. W sferze językowej potrafią jedynie podważać państwowość kolejnych polskich instytucji i spółek.
Rok w polityce to jak dekada, a lata to jak wieczność. Widać to najlepiej, gdy spróbujemy dziś przywołać ostrzeżenia i strachy wywoływane przez przerażonych zmianą władzy w Polsce, które z perspektywy czasu brzmią jeszcze śmieszniej niż wtedy.
– głosiła okładka „Gazety Wyborczej” 23 października 2015 r. Jak komicznie to brzmi w kontekście zbliżającej się wizyty prezydenta USA w Polsce, roli naszego kraju wobec wojny na Ukrainie i związanego z tym kryzysu dla całej Europy. Jeśli jednak zmiana władzy oznaczała koniec demokracji, to musiał powstać komitet obrony tejże.Stawką tych wyborów jest sama demokracja
