Hipokryzja (nie mylić z hipopotamem)Hipokryzja (nie mylić z hipopotamem). Duch George'a Orwella i „Folwarku zwierzęcego”, gdzie świnie są „równiejsze”

Henryk Sienkiewicz nie żyje od 110 lat, ale nad Wisłą i Odrą jego Murzyn Kali ma się świetnie – tyle że ma biały, a nie czarny kolor skóry.
Hipolit? Nie. Hipopotam? Nie. Hipochondryk? Niekoniecznie. Hipokryzja? Tak. To słowo najlepiej pasuje do rządzących polityków i zaprzyjaźnionych z nimi mediów, gdy oskarżają prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego o powiązania polityczne. Rzeczywiście, zbrodnia to niesłychana: wspierał go poprzedni prezydent, wspiera obecny, a były już wicepremier i minister skarbu nie zamykał przed nim drzwi państwowych spółek.
Adwersarzami prezesa Radosława Piesiewicza mają być rzekomo apolityczni prezesi związków sportowych. Ich „apolityczność” przejawia się w tym, że jeden z owych prezesów był posłem z ramienia PO, drugi prezes też był parlamentarzystą, zresztą z tej samej partii, a jeszcze w dodatku ministrem, trzeci (trzecia) prezes – kandydatem tej samej partii do europarlamentu. Do kolejnego…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
