Freedom w pegeerze. Obumierająca rewolucjaFreedom w pegeerze. Symbolem tej obumierającej dziś rewolucji jest ściana rozpadającej się obory

Odmienianie w dziesiątkach tysięcy utworów, powielanie na 100 sposobów frazy z hasłem „Freedom” okazało się celebracją nie tyle wolności...
Droga i dom. Dwie filozofie życia. Kolejne pokolenie ludzi drogi, które wywarło przemożny wpływ na naszą rzeczywistość, wyrosło w zamożnych domach lat 50. Zbuntowało się przeciwko ładowi, wyczuwając fałsz kryjący się pod powierzchnią wypielęgnowanych przydomowych trawników.
Ale to, do czego doprowadzili jego prorocy, okazało się o wiele bardziej toksyczne. „Urodzony, aby być dzikim”. Tak tłumaczyli brak odpowiedzialności. I nad rewolucją, tak jak nad duńską hipisowską wolną republiką nazwaną Christiania, po paru latach władzę przejęli dilerzy ciężkich narkotyków. W latach 80. byłem świadkiem podobnej klęski pacyfizmu w squacie w Krakowie. Seks bez ograniczeń wszystkich mieszkających w wolnej komunie po kilku miesiącach przekształcił się w wolność do gwałcenia każdej dziewczyny przez miejscowych cwaniaczków, a potem meneli. Chłopcy nie bronili kobiet. Tak samo dziś lewicowa celebrytka Maja S. apelująca, by szanować chłopaków, którzy odmawiają obrony ojczyzny, nie jest świadoma, iż oznacza to przyzwolenie na gwałcenie polskich kobiet przez ewentualnych najeźdźców. Wybór filozofii drogi prowadzi nie ku wolności, lecz do niewoli słabych i eksterminacji najsłabszych. Niepodjęcie odpowiedzialności za siebie i za wspólnoty, do których się należy, poczynając od małżeństwa i rodziny, prowadzi do krzywdzenia ludzi. Wiem, o czym mówię, bowiem lewacki okres pisma, które dekady temu tworzyłem, doprowadził do symbolicznej agresji wobec – pełnej hipokryzji, jasne – ale jednak dającej minimum bezpieczeństwa przestrzeni budowanej przez filozofię domu. Miłość, która spaja dużą część rodzin, jest najdoskonalszym środowiskiem dla wzrostu i rozwoju człowieka. Uczestnicy rewolucji obyczajowej, również chwalący się pedofilną agresją wobec małych dzieci, przywódca europejskiej falangi rewolucji 1968 r. Daniel Cohn-Bendit, wyszli z w miarę bezpiecznych domów. Choć oczywiście pełnia bezpieczeństwa nie jest możliwa w świecie od zarania skażonym przez grzech.
