Dwie minuty, które zapamiętamy. "Gorzka prawda"
Dwie minuty, które zapamiętamy. "Gorzka prawda odważnie powiedziana w twarz europejskiej biurokracji"

Bo to dla dobra ludzkości wszystko się wprowadza, dla dobra ludzi organizuje się im życie, otwiera granice, zagląda w talerz, narzuca powodujące ubóstwo ceny energii, wymusza wyrzeczenia.
Klimat i atmosfera Parlamentu Europejskiego (zarówno w Strasburgu, jak i Brukseli) przy każdej wizycie działa na mnie depresyjnie. Wyobrażam sobie, że tak musiały wyglądać turnusy w pionierskim obozie Artek na Krymie. W każdym zakątku tego gmachu człowiek styka się z jakąś kampanią naprawczą i reedukacyjną, jest świadkiem „walki” z kryjącym się za każdym rogiem faszyzmem, jest mu wmawiane ciągłe poczucie winy, że za mało zrobił dla postępu ludzkości i dobra planety.
Ale najgorsze są dominujący infantylizm i poczucie upupienia każdego. Naprawdę na tym tle polski Sejm jest oazą wolności i powagi, a posłowie są traktowani jak godni szacunku reprezentanci wyborców. W Brukseli i Strasburgu poseł de facto nie jest traktowany jako czyjkolwiek przedstawiciel, ale element wielkiego projektu. Dostał szansę kooptacji do kręgu bogactwa i może z tego skorzystać albo sam postawić się na marginesie. Im więcej pieśni o wartości zróżnicowania śpiewają, tym trudniej wypowiedzieć zdanie odmienne, nie mówiąc już o wpłynięciu na brutalną maszynerię władzy.
