Dwie Międzynarodówki. Brutalna witalność i jej zanikDwie Międzynarodówki. Klasyczna jest wyrazem brutalnej witalności. „Imagine” jest symptomem jej zaniku

„Imagine” jest jak dobrze zrobiony horror, w którym pod rozkosznie uśmiechniętą twarzyczką dziecka dostrzegamy demoniczny grymas
Obserwacja nomenklatury partyjnej śpiewającej Międzynarodówkę było specyficznym doświadczeniem czasów PRL. Uczestnicy kolejnych transmitowanych w mediach plenów, zjazdów czy kongresów zaczynali je i kończyli w ten sam sposób, tzn. wstawali i na baczność, choć nie całkiem zgodnym chórem, intonowali tę pieśń napisaną w czasie Komuny Paryskiej.
Grubasy o spasionych gębach, spośród których wyróżniał się śledzienniczo chudy Jaruzelski ryczały groźnie: „powstańcie, których dręczy głód”, dostarczając obserwatorom niezapomnianych doznań estetycznych. „Wyklęty powstań ludu ziemi” – zawodziły nadęte typy z nadania Moskwy zarządzające Polską.
