Droga do dobrobytu czy zwijanie Polski? Polska czy Berlin?
Droga do dobrobytu czy zwijanie Polski? Bezpieczny kraj czy region zarządzany przez Brukselę a właściwie przez Berlin

Wepchniemy Polskę w strefę zgniotu pomiędzy Niemcami a Rosją? Wybierając prezydenta, oddamy nasze siły zbrojne, szkolnictwo, opiekę zdrowotna, edukację, rolnictwo, lasy pod dyktando Niemiec albo będziemy budować międzynarodowe sojusze blokujące plany przekształcenia Unii Europejskiej w państwo, w którym praktycznie nie będziemy mieli nic do powiedzenia.
W najbliższą niedzielę będziemy decydować o tym, czy Polska ma być bezpiecznym, ambitnym, rozwijającym się państwem przyciągającym inwestorów i turystów, czy przekształcić się w ogarnięty chaosem region zarządzany przez Brukselę, a właściwie przez Berlin, administrowany przez ojkofobów propagujących mikromanię i samozaoranie tysiącletniego dorobku narodu polskiego.
W II turze wybierzemy wolność słowa albo knebel w postaci zbioru przepisów o mowie nienawiści oraz Europejskiej Tarczy Demokracji. Głosując, opowiemy się za suwerennością energetyczną i niskimi cenami energii lub za ich sztucznym zawyżaniem za pomocą parapodatków ETS, utratę konkurencyjności polskiej gospodarki i wprowadzaniem nas w stan zagrożenia blackoutem. Zdecydujemy, czy pozwolimy na masowe wywłaszczenie Polaków za pomocą dyrektywy budynkowej i przyzwalaniu na masowy wykup nieruchomości przez zagraniczne fundusze. Wybierając kandydata wspieranego przez lewicową międzynarodówkę, skażemy nasze dzieci na systemową deprawację, aborcję, eutanazję, czyli cywilizację śmierci, zamiast zapewnienia im harmonijnego rozwoju i rzetelnej edukacji bazującej na triadzie dobra, prawdy i piękna. Głosując, zagwarantujemy sobie bezpieczeństwo żywnościowe albo wyeliminujemy polskie rolnictwo, otwierając nasze granice na importowaną żywność wątpliwej jakości.
