Demokratura nad Motławą. Odporni na krytykęDemokratura nad Motławą. "Drodzy, jak co roku podnosimy wam opłaty i… nasze wynagrodzenia"

Od lat rządzący, rozzuchwaleni politycznym status quo, są całkowicie odporni na krytykę niezadowolonych i zawiedzionych, bo i tak na nich zagłosują, nawet wbrew swoim interesom. Jakby „kochanych Gdańszczan” dopadł syndrom sztokholmski. Mieszkańcy Gdańska bywają jednak bardzo niegrzeczni – a przez to niebezpieczni – potęgują statystki straży miejskiej, której budżet z tytułu wlepiania mandatów z roku na rok rośnie, z czego formacja ta jest dumna.
Od lat rządzący, rozzuchwaleni politycznym status quo, są całkowicie odporni na krytykę niezadowolonych i zawiedzionych, bo i tak na nich zagłosują, nawet wbrew swoim interesom. Jakby „kochanych Gdańszczan” dopadł syndrom sztokholmski.
Prominenci uważają, że mieszkańcy Gdańska oraz wspierający jego dobrobyt kupcy, hotelarze i restauratorzy są niegrzeczni, mruczą po kątach, więc należy ich poskramiać i trzymać w ryzach. Do tego służy m.in. straż miejska – „sekcja specjalna zawsze lojalna”. Taki lot nad gdańskim kukułczym gniazdem.
Nic tak nie otwiera umysłu jak drenowanie portfeli i gonitwa za miejscem parkingowym po przyjeździe do pracy. Coraz więcej „przebudzonych” czuje więc, że coś jest nie tak, ma dość opresyjnej polityki administracji i uważa, iż miarka się przebrała.
Nie bacząc…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
