Bunkier Rafała. "Żeby się tylko nie rozsypał"Bunkier Rafała. Pogarszają się notowania pretendenta KO. "Żeby tylko się nie rozsypał"

Okrutne represje, plugawe materiały propagandowe, po to by szerzyć strach. Sztabowcy popadaj w paranoję, wietrzą spiski, znika jawność. Żeby tylko Trzaskowski się nie rozsypał
W finale kampanii prezydenckiej sztab Rafała Trzaskowskiego zamienia się w oblężoną twierdzę.
Sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego, kandydata na prezydenta RP, zamienił się w bunkier. W miarę zbliżania się do finału kampanii i pogarszających się notowań pretendenta KO w sondażach skupieni tam ludzie (nie tylko na Wiejskiej 16/40 w Warszawie, lecz także wszędzie tam, gdzie działają) popadają w swego rodzaju paranoję, wietrząc spiski i nie ufając nikomu z zewnątrz, a nawet obawiając się kretów wewnątrz. Atmosfera trochę przypomina tę z najbardziej znanego bunkra w Berlinie, ale ze zrozumiałych względów nie warto ciągnąć tego wątku. Wystarczy, że „bunkier Rafała” zadziwiająco przypomina to, co się działo w Komitecie Ocalenia Publicznego (w paryskim pałacu Tuileries). Ten utworzony 6 kwietnia 1793 r. przez Konwent Narodowy organ wykonawczy podczas rewolucji francuskiej był odpowiedzialny za zarządzanie krajem w stanie kryzysu. Jego „bunkrowy” charakter świetnie opisuje dramat Stanisławy Przybyszewskiej „Danton” (na jego podstawie Andrzej Wajda zrealizował film pod tym samym tytułem).
