Brukselska farsa. Prawica gasi zielony pożar, EPP wciąż gra
Brukselska farsa. Prawica gasi zielony pożar, ale EPP wciąż gra w ciuciubabkę. Lewica? Ich lamenty to poezja hipokryzji!

Czy wrócą do roli posłusznych piesków, merdających ogonami przed zielonymi oszołomami? Europa przegrywa z Chinami i USA m.in. przez takie absurdy.
No i proszę, w tym eurocyrku zwanym Parlamentem Europejskim 13 listopada wreszcie coś drgnęło. Za pakietem Omnibus I głosowało 382 eurodeputowanych, 249 było przeciw, natomiast 13 maruderów nie mogło się zdecydować, czy wolą biurokrację, czy rozsądek. A kto stał za tym cudem? Prawicowa koalicja – EPP zdecydowało się głosować z ECR, PfE i ESN – tymi „skrajnymi” frakcjami, które lewica chce izolować jak zarazę w swoim świętoszkowatym „kordonie sanitarnym”. No to kordon został złamany.
Wreszcie EPP, ta wieczna centrowa chorągiewka na wietrze, znalazła w sobie okruch zdrowego rozsądku i zagłosowała z prawdziwą prawicą. Oby ten przebłysk nie był jednorazowym kaprysem, bo inaczej wrócą do roli posłusznych piesków, merdających ogonami przed zielonymi oszołomami.
