Bruksela w samobójczym uścisku – zielony sznur na szyję
Bruksela w samobójczym uścisku – zielony sznur na szyję gospodarki. "I tak Unia wybrała samobójstwo"

Przecież ceny paliw dla wszystkich wzrosną o ok. 50 gr na litrze, a rachunki za ogrzewanie – o tysiące złotych. Co z tego, że rok później?
Jakże groteskowa jest ta unijna pantomima! Rada UE w swojej niepoprawnej arogancji zatwierdziła cel redukcji emisji o 90 proc. do 2040 r. względem 1990 r. – niby kompromis, ale w praktyce zabójczy strzał w kolano dla całej gospodarki. To 85 proc. redukcji unijnej, a reszta – 5 proc. – załatwiona kredytami węglowymi z zagranicy.
Zieloni fanatycy komentują to jako „niewystarczająco ambitne”, ale w rzeczywistości to nadal kula u nogi. Nie owijajmy w bawełnę – ta regulacja zmiażdży europejski przemysł. World Resources Institute podkreśla, że aby obniżyć globalne ocieplenie o 1,5 st. Celsjusza, emisje powinny spaść o 72,5 proc., ale Bruksela upiera się przy morderczym tempie, ignorując fakt, że zmniejszy to wzrost gospodarczy o setki miliardów euro rocznie w przemyśle i rolnictwie. Kraje Europy Środkowej słusznie protestowały, bo wiedzą, że nawet to „złagodzone” szaleństwo zabije ich gospodarki, deindustrializując regiony i zwiększając bezrobocie. Prezydent Macron, ten salonowy oportunista, niby sugerował opóźnienie, by nie drażnić wyborców po klęsce w eurowyborach – oto „solidarność” – hasłami dla naiwnych, a w praktyce zagłosował za duszeniem gospodarki. I tak Unia wybrała samobójstwo, choć powinna nie tylko cel złagodzić, lecz najlepiej w ogóle go skasować, bo jest trucizną dla konkurencyjności, a nie ratunkiem dla planety.
