Atrapa prezydenta w teatrzyku dla naiwnychAtrapa prezydenta w teatrzyku dla naiwnych. Rafał Trzaskowski: zaciska zęby, nosi nie swoje buty

Dr Karol Nawrocki w przeciwieństwie do Trzaskowskiego nie urządza teatrzyków, lecz przywraca Polakom prawdę historyczną
Bycie prezydentem to nie tylko kwestia stanowiska. To przede wszystkim format – coś, czego nie da się zadekretować scenografią, nie da się przykleić jak plakat propagandowy. A jednak Trzaskowski niczym kiepski aktor w amatorskim teatrze wciąż próbuje nam wmówić, że jest gotowy do prezydentury. Najlepszym przykładem była jego groteskowa próba zorganizowania czegoś na wzór Rady Bezpieczeństwa Narodowego – a do tego kompetencje ma jedynie urzędująca głowa państwa. Ogromna scena, piękne powitanie, symbolika narodowa na pokaz i oczywiście Rafał w roli męża stanu. Problem w tym, że widownia szybko się zorientowała, że to tylko tandetna inscenizacja, farsa w stylu wschodnich satrapii, bardziej przypominająca widowiska Łukaszenki niż poważną debatę o bezpieczeństwie Polski.
Ale co poradzić? W sztabie Trzaskowskiego wyraźnie brakuje pomysłu na to, jak uczynić z niego polityka o prawdziwej prezydenckiej randze. Wysyłają go więc na wiejskie festyny, spotkania z Kołami Gospodyń Wiejskich, gdzie nasz wielkomiejski Rafałek porusza się jak zagubiony turysta. Gołym okiem widać, że zamiast być ze zwykłymi Polakami, wolałby spędzić wieczór w modnym klubie w Berlinie, najlepiej LGBT+ friendly. Ale cóż – sztab każe, Rafał wykonuje. Zaciska zęby, nosi nieswoje buty i odgrywa rolę, w której czuje się równie swobodnie, co karp na Wigilii.
