Ad hitlerum. Nigdy się nie zmierzyli z własnymi fobiami"
Ad hitlerum. "Tak mają ludzie, którzy nigdy się nie zmierzyli z własnymi fobiami oraz uprzedzeniami i przerzucają je na innych"

Obraz znajdujący się w głowie pani Holland. Polska to państwo hitlerowskie, stosujące hitlerowskie metody, z hitlerowską władzą i z… czego już pani Holland nie mówi, ale ona i jej środowisko od lat przekonują do tego świat – hitlerowskim narodem.
Lubię historię także dlatego, że działy się w niej rzeczy, w które się nie chce wierzyć. Weźmy taki marsz Hannibala albo imperium mongolskie. Albo rzecz jeszcze dziwniejszą – nie tak dawno, kilka lat temu, uważano, że użycie argumentu ad hitlerum w dyskusji ją kończy, a ten, kto porównał przeciwnika do Hitlera, przegrywa. W ten sposób dziś na placu boju prawie nikt by nie został.
Brylują w tym ci, co wiadomo. Pani Holland udzieliła kilku wywiadów, w których wyjaśniała, jak powstało jej wiekopomne dzieło o polskich podludziach ze Straży Granicznej, gnębiących wrażliwych imigrantów. Na granicy nie była, statystyk nie widziała, ale rozmawiała z różnymi działaczami lewicowymi, którzy wszystko jej opowiedzieli. Z tych rozmów zostały w głowie pani Holland opowieści, jak ta, w której np. polscy oprawcy zatrzymują samochód i dopytują o pochodzenie kobietę o semickich rysach. Ta recytuje modlitwę „Ojcze nasz”, ratując skórę. Dowodzi, że jest Aryjką i udaje jej się przetrwać.
