ADAMSKI POLECA. Batman w wydaniu emo i KimiADAMSKI POLECA. "Batman" w wydaniu emo i "Kimi" - Hitchcockowski thriller w czasach pandemii

Wybór Pattinsona wzbudzał kontrowersje, przypominając szyderstwa, gdy 30 lat temu ogłoszono, że w Batmana wcieli się komik z „Soku z żuka” Michael Keaton. Dziś wielu uważa go za najlepszego Batmana.
Hitchcockowski thriller w czasach pandemii
Steven Soderbergh na stałe przeniósł się na mały ekran, widząc w platformach streamingowych szansę na wolną twórczość, która u reżysera wyrosłego z festiwalu Sundance jest tak ważna. Zdobywca Oscara za „Traffic” od niemal dekady jest związany z HBO, gdzie kręci autorskie seriale („The Knick” czy eksperymentalna „Mozaika”) oraz filmy, w których twórczo rozwija swoje gatunkowe poszukiwania. Do Polski wszedł w końcu serwis HBO MAX (zamiast HBO GO), gdzie możemy obejrzeć (poza takimi hitami kinowymi, jak „Diuna” czy ostatni „Matrix”) dzieła jednego z najciekawszych amerykańskich reżyserów ostatniego ćwierćwiecza.
Reżyser hollywoodzkiej trylogii o Dannym Oceanie i jego złodziejskiej szajce, zaangażowanego kina jak „Erin Brockovich”, proroczego, pandemicznego „Contagion” (o chińskim, pochodzącym od nietoperzy wirusie niszczącym świat), ale też amerykańskiej ekranizacji Lema „Solaris” w ostatnich latach umiłował eksploatowanie kina gatunkowego. Nakręcił w całości iPhone’em horror „Niepoczytalna”, składał hołd samochodowemu kinu sensacyjnemu w „Logan Lucky”, a w „No sudden move” stylowo eksploatował neonoir. W najnowszym „Kimi” zabiera się do kina samego Alfreda Hitchcocka, osadzając je w paranoicznym, pandemicznym świecie.
