Koalicja chętnych w Paryżu: Ukraina czeka na gwarancje
W Paryżu ruszyło spotkanie "koalicji chętnych". Europa i USA dyskutują - "by zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy"

Obecny jest wysłannik administracji USA Steve Witkoff. Do rozmów dołączy także Donald Trump.
„Wkład, który mamy dzisiaj, jest wystarczający, aby móc powiedzieć Amerykanom, iż jesteśmy gotowi wziąć na siebie zobowiązania” - powiedział jeden z doradców prezydenta Emmanuela Macrona. W Paryżu rozpoczęły się rozmowy „koalicji chętnych” - państw gotowych zagwarantować Ukrainie bezpieczeństwo w razie zawieszenia broni. W naradzie biorą udział Donald Tusk, Wołodymyr Zełenski i europejscy liderzy. Obecny jest wysłannik administracji USA Steve Witkoff. Do rozmów dołączy także Donald Trump.
Obecni są m.in. przywódcy Unii Europejskiej: szef Rady Europejskiej Antonio Costa i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, a także wysłannik administracji prezydenta USA Steve Witkoff.
Posiedzenie „koalicji chętnych” zostało zorganizowane w formacie hybrydowym, tj. część rozmówców będzie uczestniczyć przez łącze wideo. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ma dołączyć w formacie wideokonferencji. Zdalny udział zapowiedzieli również szefowie państw i rządów, a w niektórych przypadkach - także szefowie MSZ, z niemal 30 krajów. Operócz państw UE są to Japonia, Kanada, Turcja, Australia i Nowa Zelandia.
Macron powiedział wczoraj podczas spotkania z Zełenskim, że tematem narady „koalicji chętnych” będzie praca przeprowadzona od czasu szczytu w Waszyngtonie i rozmów prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcami europejskimi. Dziś po południu uczestnicy spotkania „koalicji chętnych” będą rozmawiać z Trumpem telefonicznie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Koalicja chętnych wywrze presję na Putina? Tak zapewnia brytyjski minister obrony. „Jesteśmy gotowi udzielić dodatkowej pomocy Ukrainie”
Naradę poprzedziło spotkanie ministrów obrony krajów UE w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, które odbyło się pod koniec sierpnia. Szef NATO Mark Rutte zapowiadał przed spotkaniem w Paryżu, że wkrótce uda się uzyskać „jasność” co do tego, co wspólnie mogą osiągnąć kraje koalicji. Dotąd jako element gwarancji bezpieczeństwa wymieniano dalsze wsparcie dla armii ukraińskiej, a także obecność – w razie rozejmu – tzw. sił reasekuracyjnych, rozmieszczonych z dala od linii frontu i mających odstraszać ewentualną agresję rosyjską. Po szczycie w Waszyngtonie pojawiła się propozycja gwarancji bezpieczeństwa na wzór artykułu 5. NATO.
Wielka Brytania i Francja, a także Estonia sugerowały, że byłyby gotowe wziąć udział w siłach reasekuracyjnych w przypadku rozejmu. Polska zapowiadała, że nie wyśle sił na Ukrainę. Wiceszef MON Paweł Zalewski mówił niedawno w rozmowie z PAP, że Polska trzyma się tego, że nie rozmieści wojsk na Ukrainie i nie będzie brała udziału w operacji lądowej. Wyjaśnił, że Polska stałaby się zapleczem dla oddziałów, które znajdowałyby się na Ukrainie; organizowałaby logistykę i udostępniałaby lotniska dla samolotów (w ramach operacji chronienia ukraińskiej przestrzeni powietrznej).
Koalicjanci gotowi do udzielenia gwarancji Ukrainie
Głównym przesłaniem spotkania w Paryżu jest to, że kraje europejskie są „gotowe”, by zapewnić gwarancje bezpieczeństwa w przypadku rozejmu.
Tym, czego oczekujemy, jest potwierdzenie tego schematu, w którym „koalicja chętnych” rzeczywiście ma wsparcie Stanów Zjednoczonych, by zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy
— powiedział jeden z doradców prezydenta Emmanuela Macrona.
Dodał również:
Wkład, który mamy dzisiaj, jest wystarczający, aby móc powiedzieć Amerykanom, iż jesteśmy gotowi wziąć na siebie zobowiązania. Pod warunkiem, że oni podejmą swoje, to znaczy - dadzą partnerom europejskim „backstop” (zabezpieczenie misji europejskiej - PAP).
Prezydent USA Donald Trump mówił w sierpniu, że wesprze europejskie wysiłki dotyczące gwarancji bezpieczeństwa i zadeklarował gotowość koordynacji tych działań. Biały Dom wyklucza przy tym wysłanie żołnierzy amerykańskich na Ukrainę.
CZYTAJ TAKŻE:
xyz/PAP
