Histeryczna reakcja Merza na sukces AfDHisteryczna reakcja Merza na sukces AfD

FacebookTwitter

Choć zawsze i wszędzie trzeba podkreślać, że AfD nie jest i nie będzie przyjacielem Polski, to nic tak nie bawi jak histeryczne reakcje europejskiego establishmentu na wynik wyborów w Saksonii-Anhalcie. Kanclerz RFN Friedrich Merz podczas debaty w Bundestagu oskarżył Alternatywę dla Niemiec o opowiadanie się po stronie Rosji. Współprzewodnicząca partii Alice Weidel oświadczyła natomiast, że Niemcy potrzebują taniego gazu z Rosji. Innymi słowy - powiedziała coś, co jeszcze niedawno było stwierdzeniem typowym dla niemieckiej polityki.

W debacie w parlamencie pierwsza głos zabrała Weidel, która zaczęła od stwierdzenia, że wyborcy w Saksonii-Anhalcie „przemawiając jako demokratyczny suweren wyraźnie przekazali: koniec z koalicją CDU–SPD”. W tym landzie na wschodzie Niemiec w niedzielnych wyborach do regionalnego parlamentu zdecydowanie zwyciężyła AfD, uzyskując 43,8 proc. głosów.

Weidel krytykuje politykę wobec Rosji

Współprzewodnicząca AfD skrytykowała rządowy projekt budżetu, oceniając iż dokument jest niezgodny z konstytucją i przewiduje zbyt wysokie zadłużenie. Weidel oskarżyła rząd o „brak woli uwolnienia się z więzów zielonej ideologii, lewicowej masowej migracji i socjalistycznej redystrybucji”.

W rekordowym tempie prowadzicie Niemcy do bankructwa państwowego. A tymczasem przez nasz kraj przetacza się deindustrializacja, i to z coraz większą dynamiką

- mówiła polityk, oceniając, że „niemiecki przemysł motoryzacyjny umiera”.

Rządowi Merza współprzewodnicząca AfD zarzuciła „nasilanie wojennej propagandy i konfrontacji z Rosją”.

Wreszcie zacznijcie działać na rzecz negocjacji pokojowych, tak jak robią to Stany Zjednoczone

- wezwała.

Pozwoliliście, by rurociągi Nord Stream wysadzono wam dosłownie pod nosem, nie reagując ani słowem, ani czynem. Zamiast przygotować grunt pod przyszłe wznowienie dostaw przez nienaruszone nitki gazociągu, nadal nagradzacie miliardowymi płatnościami na koszt Niemiec domniemanych zleceniodawców zamachu w Kijowie

- powiedziała Weidel.

Współprzewodnicząca AfD oświadczyła: „Potrzebujemy taniego gazu z Rosji”. Równocześnie wezwała do „znaczącego ograniczenia” wpłat do budżetu UE oraz „radykalnego ograniczenia aparatu państwowego”.

Merz: Jesteście siłą destrukcyjną

Przemawiając w Bundestagu Merz ocenił, że wynik wyborczy AfD w Saksonii-Anhalcie jest „godny uwagi”.

Pozwolę sobie jednak przypomnieć, że waszym (AfD) celem w Saksonii-Anhalcie było zdobycie większości mandatów. Tego celu nie osiągnęliście

- stwierdził. Kanclerz podkreślił, że 56 proc. wyborców w Saksonii-Anhalcie nie zagłosowało na AfD.

Merz nazwał Weidel „siłą destrukcyjną”.

A jak daleko sięga ta destrukcyjność, pokazała pani przed chwilą po raz kolejny w swoim wystąpieniu dotyczącym Ukrainy

- oznajmił.

Kanclerz zapewnił, że jego rząd dalej będzie wspierał Ukrainę, odpierającą rosyjską inwazję. Zarzucił AfD „opowiadanie się po stronie Rosji” i „groteskowe odwrócenie ról sprawcy i ofiary”. Oskarżył o próby destabilizacji kraju i wyraził zdumienie faktem, że Weidel milczy w sprawie akcji sabotażowych w Niemczech, za którymi według oceny władz w znacznej części stoją Rosjanie.

Merz skrytykował plany AfD dotyczące deportacji migrantów, oceniając, że „nie jest to niczym innym jak czystką etniczną według koloru skóry i pochodzenia”.

Przemówienie kanclerza w Bundestagu było kilkakrotnie przerywane okrzykami, śmiechem i buczeniem ze strony deputowanych AfD.

A przecież Weidel mówi o Rosji i Ukrainie jedynie to, co było jeszcze do niedawna esencją niemieckiej polityki i Merz wywodzący się z partii Angeli Merkel powinien doskonale o tym pamiętać, choć na razie woli odcinać się od niewygodnego spadku po obrzydliwie proputinowskiej kanclerz. Można by zaryzykować nawet stwierdzenie, że AfD mówi otwarcie to, co CDU i SPD noszą na razie głęboko w sercu i właściwie dopiero po zakończeniu wojny przekonamy się, jak bardzo AfD i niemiecki mainstream różnią się w kwestii polityki wschodniej. Istnieje bowiem wysokie prawdopodobieństwo, iż okaże się, że wcale nie tak bardzo. Niemcy są zarówno dla Polski, jak i Ukrainy oraz innych krajów w regionie najbardziej fałszywym przyjacielem, jaki może być. Dowodem na to są wspomniane przez Alice Weidel gazociągi Nord Stream.

jj/źr. wPolityce.pl, za: PAP

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.