Tusk ma problem? To kolejny taki sygnał dla PolskiTusk ma problem? To kolejny taki sygnał dla Polski
Kolejna odsłona rozmów o zakończeniu wojny na Ukrainie i kolejny raz Polski nie ma w najważniejszym formacie negocjacyjnym. W niedzielę w Kijowie najpierw rozpoczęły się rozmowy strony ukraińskiej z wysłannikami Donalda Trumpa, a następnie do negocjacji mają dołączyć przedstawiciele Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Warszawy w tym gronie nie ma.
W Kijowie trwa w niedzielę intensywny dzień rozmów dotyczących możliwości zakończenia rosyjskiej agresji na Ukrainę. Do ukraińskiej stolicy przybyli specjalni wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff i Jared Kushner. To ich pierwsza oficjalna wizyta na Ukrainie w ramach obecnej rundy działań dyplomatycznych. Dzień wcześniej obaj przez ponad trzy godziny rozmawiali w Moskwie z Władimirem Putinem.
Najpierw Amerykanie, potem E3
Wołodymyr Zełenski poinformował, że rozmowy w Kijowie zostały podzielone na kilka sesji. Najpierw strona ukraińska spotyka się z Witkoffem i Kushnerem, a następnie zaplanowano rozmowy z europejskimi doradcami ds. bezpieczeństwa narodowego.
I właśnie skład europejskiej reprezentacji zwraca uwagę z polskiej perspektywy.
Do Kijowa przybyli przedstawiciele Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec, czyli państw tworzących format E3. Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow przekazał, że wszyscy mają wspólnie pracować nad osiągnięciem „sprawiedliwego i trwałego pokoju” dla Ukrainy.
Polski przy tym stole nie ma.
Polska znów poza kluczowym formatem
Nie chodzi przy tym o spotkanie dotyczące drugorzędnego aspektu pomocy dla Ukrainy. Rozmowy dotyczą bezpośrednio procesu zmierzającego do zakończenia wojny, a więc przyszłego kształtu bezpieczeństwa Ukrainy i, siłą rzeczy, całej wschodniej flanki NATO.
Amerykańscy wysłannicy przyjechali do Kijowa bezpośrednio po rozmowach z Putinem. Według AP spotkanie z Zełenskim dotyczyło perspektyw „sprawiedliwego i trwałego pokoju”, a także sytuacji przed nadchodzącą zimą.
Tymczasem europejską stronę najważniejszych niedzielnych konsultacji tworzą trzy zachodnioeuropejskie stolice: Londyn, Paryż i Berlin.
A gdzie Polska? Gdzie państwo graniczące zarówno z Ukrainą, jak i Rosją poprzez obwód królewiecki, będące jednym z najważniejszych państw wschodniej flanki NATO i od początku pełnoskalowej wojny odgrywającego istotną rolę w pomocy dla Kijowa?
Niemcy, Wielka Brytania, Francja
Nie jest to zresztą jednorazowa sytuacja. Format Ukraina–E3 dominował narrację wokół rozmów pokojowych już wcześniej.
W czerwcu Emmanuel Macron, ówczesny premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i kanclerz Niemiec Friedrich Merz wspólnie z Zełenskim przedstawiali warunki, jakie ich zdaniem powinny towarzyszyć przyszłemu pokojowi. Podkreślali przy tym, że interesy bezpieczeństwa Europy muszą zostać zabezpieczone w każdym ewentualnym porozumieniu.
Skoro jednak mowa o bezpieczeństwie Europy po zakończeniu największej wojny na kontynencie od dekad, trudno nie postawić pytania: gdzie w tym wszystkim jest Polska?
Tusk może tylko patrzeć z boku
Fakty są nieubłagane. 6 września, kiedy do Kijowa przyjechali wysłannicy Trumpa prosto z rozmów z Putinem, a następnie do konsultacji włączono europejskich partnerów Ukrainy, przy stole znaleźli się przedstawiciele Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Przedstawiciela Polski w tym gronie nie ma.
Im bliżej rozmowy będą przesuwały się od dyskusji o samej wojnie do ustalania przyszłej architektury bezpieczeństwa w naszej części Europy, tym bardziej kłopotliwe dla Tuska i jego ekipy będzie każde kolejne zdjęcie przedstawiające negocjacyjny stół, przy którym dla Polski znowu zabraknie krzesła.
źr. wPolityce.pl za AP
