Akty sabotażu w Polsce i w Niemczech? Niepokojące doniesieniaAkty sabotażu w Polsce i w Niemczech? Niepokojące doniesienia
Na terenie Unii Europejskiej może funkcjonować sieć sabotażystów działających na terenie całej UE - podał w czwartek portal "Der Spiegel". Chodzi o informacje pochodzące od śledczych niemieckich, którzy ustalili, że jeden z dwóch zidentyfikowanych podejrzanych o próbę ataku dronowego na lotnisko w Lipsku prawdopodobnie miał kontakt z rosyjskimi służbami i jest łączony z podpaleniem marketu budowlanego w Łodzi w lipcu 2024 roku.
Według ustaleń tygodnika sierpniowa próba ataku za pomocą drona z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku była szerzej zakrojona, niż przypuszczano do tej pory. Śledczy zakładają obecnie, że do akcji użyto trzech dronów.
Pierwszy z nich, wyposażony w ładunek z plastycznego materiału wybuchowego semtex, spadł na płytę lotniska, gdzie stały ukraińskie samoloty transportowe typu Antonow. Dron miał zbliżyć się do silnika pod lewym skrzydłem samolotu. Krótko przed północą kierowca autobusu zobaczył bezzałogowca i nadepnął na niego. Dron nie miał ze sobą ładunku, który leżał w puszce o średnicy 7 cm kilka metrów dalej - napisał „Der Spiegel”.
Według tygodnika śledczy są pewni, że ładunek mógł podpalić zbiorniki z paliwem w skrzydle maszyny. Do wybuchu nie doszło, ponieważ przy zapalniku, jak wskazują zdjęcia rentgenowskie, znajdował się tylko jeden przewód, a nie, jak byłoby konieczne, dwa.
Ponadto dziesięć dni po próbie ataku na polu w gminie Kabelsketal, około pięciu kilometrów od lotniska w Lipsku, znaleziono kolejnego drona ze śladami heksogenu. Z kolei w lasku pod Kursdorfem, położonym między pasami startowymi lotniska, policja odkryła antenę oraz ślady pożaru i wybuchu, a także elementy, które śledczy uznają za pozostałości trzeciego drona.
Sprawcy powiązani z rosyjskimi służbami i sabotażem w Łodzi
Śledczy zabezpieczyli ślady DNA na urządzeniach, prowadzące do podejrzanych.
Jeden z nich ma mieć kontakt z rosyjskimi służbami specjalnymi i jest już łączony z wcześniejszym aktem sabotażu, podpaleniem marketu budowlanego w polskiej Łodzi w lipcu 2024 roku
- ustaliła gazeta.
Drugi podejrzany miał przed czynem przylecieć ze Stambułu do Niemiec, a następnie odlecieć do Serbii, którą zachodnie służby uznają za główny ośrodek rosyjskich operacji sabotażowych w Europie.
Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” podał w środę, że podejrzanymi o próbę ataku na lotnisko w Lipsku są mężczyzna z łotewskim paszportem, urodzony w Rosji, a także Rosjanin pochodzący z Białorusi. Ten drugi był już notowany w różnych krajach za inne przestępstwa.
Sieć rosyjskich sabotażystów na terenie Unii Europejskiej
"Der Spiegel ujawnił również, że kilka europejskich służb wywiadowczych dysponuje ustaleniami o co najmniej czterech sterowanych z Rosji sieciach sabotażowych aktywnych w UE. Największym aktorem ma być rosyjski wywiad wojskowy GRU, któremu ma podlegać kilka z tych sieci.
Jedna z nich ma stać za operacją, w której około dwa lata temu zapaliła się paczka na lotnisku w Lipsku, a kolejna stanęła w płomieniach w magazynie w Wielkiej Brytanii
- napisał tygodnik.
Sieć sabotażową miał utworzyć także wywiad wewnętrzny FSB.
Ta najwyraźniej posługuje się strukturami przestępczymi w Europie
- wskazał „Der Spiegel”.
Rząd Niemiec przypisał odpowiedzialność Rosji za incydent z dronem w Lipsku i w konsekwencji zdecydował o zamknięciu konsulatu generalnego Rosji w Bonn i ośrodka kulturalnego Rosyjski Dom w Berlinie. W odpowiedzi na ten ruch RFN szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow poinformował w czwartek o zamknięciu Instytutu Goethego w Federacji Rosyjskiej.
kh/PAP
