Po szczycie NATO. System obrony wschodniej flankiNATO-wski system obrony wschodniej flanki. Szczyt w Waszyngtonie przyniósł szereg ważnych decyzji o charakterze wojskowym

Zakończony szczyt NATO w Waszyngtonie przyniósł szereg ważnych decyzji o charakterze wojskowym.
Zakończony szczyt NATO w Waszyngtonie, prócz serii gaf Bidena, który pomylił Zełenskiego z Putinem a potem na konferencji prasowej powiedział, że wiceprezydentem w jego administracji jest Trump przyniósł też szereg ważnych, choć nie tak eksponowanych w światowych mediach, decyzji o charakterze wojskowym.
Zacznijmy od lakonicznej, wspólnej amerykańsko–niemieckiej deklaracji, w której świetle już w 2026 roku Waszyngton wyśle do naszego zachodniego sąsiada systemy broni rakietowej średniego zasięgu. W tym przypadku chodzi o rakiety Tomahawk mające atakować cele na dystansie do 2500 tys. km (Berlin leży od Moskwy w odległości 1 600 km w linii prostej), oraz pociski obrony powietrznej SM-6 i bliżej nieokreślony nowy tym rakiet hipersonicznych, nad którymi Amerykanie jeszcze pracują. Jest to niezwykle istotna deklaracja co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze podkreślenie, że amerykańskie systemy stacjonować mają „epizodycznie”, czyli krótkoterminowo, należy rozumieć w kategoriach zapowiedzi, iż Niemcy uzyskają tego rodzaju zdolności. Tak też mówił o tym minister Pistorius i kanclerz Scholz, który deklarował, że również i w 2028 roku, czyli kiedy nie będzie już funduszu Zeitenwende, Berlin będzie wydawał co najmniej 2 proc. swego PKB na bezpieczeństwo. Można oczywiście wzruszyć ramionami i powiedzieć, że wówczas Scholz nie będzie raczej na pewno premierem, ale porozumienie z Waszyngtonem jest popierane również przez CSU/CDU i koalicyjną formację FDP, co jest drugą ważną informacją. Warto też pamiętać, że obwieszczona decyzja jest pierwszym tego rodzaju krokiem od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy również Amerykanie podjęli decyzje o dyslokacji do Niemiec rakiet średniego zasięgu. Tylko że wówczas wzbudziło to masowe protesty i demonstracje „pokojowe”, a teraz niewiele zapowiada mobilizację niemieckich pacyfistów. Decyzję skrytykowała lewica z Die Linke, Sara Wagenknecht i oczywiście prorosyjska AFD, ale poza tym większość niemieckich sił politycznych popiera ten krok. Scholz jest krytykowany za politykę swego rządu w zakresie obronności, ostatnio w twardy sposób przez Christopha Hausgena, szefa Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, ale jego krytyka skoncentrowana była na tym, że obecny rząd robi zbyt mało w kwestiach zwiększenia niemieckich zdolności wojskowych.
