Bomby na ich miasta a nie kreda na naszych ulicach. Krwawa eliminacja islamofaszystowskich imamów, a nie hipisowskie śpiewy na ulicach. Potrzebna nam kolejna operacja „Gniew Boży"

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Do ataku na Brukselę przyczynił się brak istotnej odpowiedzi Zachodu na atak na Paryż. Przez cztery miesiące od listopada 2015 roku do marca 2016 roku NATO ani Unia Europejska nie przeniosły walki na terytorium wroga. Nie zepchnęły Państwa Islamskiego z ofensywy strategicznej w Europie do defensywy strategicznej za Morzem Śródziemnym. Nie uderzyły przeważającą siłą i nie wywołały szoku. Nie zadały dżihadystom takich strat i zniszczeń, aby odwrócić bilans korzyści i kosztów wojny. W szczególności nie odebrały Państwu Islamskiemu jego najcenniejszych zdobyczy, takich jak wielkie i zasobne irackie miasto Mosul lub syryjskie miasto Ar-Rakka o znaczeniu historycznym i symbolicznym – ogłoszone stolicą światowego kalifatu. Stolica kalifatu leży tylko 400 kilometrów od Cypru, więc UE, a oba miasta dzieli 100 kilometrów od Turcji, więc NATO. Z Brukseli – za daleko. Do Brukseli – nie za daleko.

pisze w świetnej analizie dr Grzegorz Kostrzewa- Zorbas, który punktowo wytyka błędy polityki NATO i Unii po niedawnych paryskich zamachach. Popełnienie tych samych błędów po zamachu w Brukseli, na co się niestety zanosi, szybko doprowadzi do uderzenia wrogów naszej wolności nie tylko w Rzymie, Barcelonie czy Londynie, ale w Warszawie albo w Krakowie. To właśnie te miasta będą na oczach świata tego lata. Obyśmy za znanym horrorem nie musieli mówić o „Koszmarze tego lata”.

Paryż 2015, Bruksela 2016 – w reakcji na nowe bomby dżihadu nie powtórzmy starych błędów NATOUE

Islamofaszyści ( nie mylić z wszystkimi wyznawcami islamu) uderzyli wczoraj w najbardziej bezczelny sposób. Uderzono w kraj, który był w ostatnich miesiącach jednym z lepiej pilnowanych miejsc w Europie. Wysoki alert, kontrole uzbrojonych służb na ulicach i ciągła świadomość, że atak może nastąpić- tak wyglądała rzeczywistość w Belgii w ostatnich tygodniach. Belgia to przecież kolebka europejskiego dżihadu. Stąd największy odsetek muzułmanów wyjeżdża do Syrii by walczyć o Państwo Islamskie. Ten mały kraj powinien być więc najmocniej infiltrowany przez służby specjalne, mające na każdym kroku swoich konfidentów. Bracia Khalid i Brahim El Bakraoui, którzy zdetonowali bomby na lotnisku w Brukseli byli znanymi przestępcami, którzy siedzieli nawet w belgijskim więzieniu. Trzeci zamachowiec Najim Laachraoui jest podejrzany zaś o współudział w zamachach w Paryżu. I właśnie tak znane służbom osoby dokonały zupełnie otwarcie rzezi. Precyzyjnie i pewnie uderzyli w serce Europy.**

Nie przez przypadek zaatakowano bowiem samo serce Unii Europejskich. Serce niestety od dawna pozbawione woli walki. Serce symbolizowane żałosnym płaczem szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini, która nadaje się co najwyżej do robienia makijażu Margaret Thatcher. Terroryści obserwują te reakcje i nami coraz mocniej gardzą. Gardzą tymi, którzy zamiast planować krwawy odwet, rysują na ulicy hipisowskie wersji jednej z najszkodliwszych pieśni popkultury „Imagine” Johna Lennona. Gardzą maszerującymi pod rękę autorytetami, którzy zamiast walczyć zbrojnie przeciwko naszym wrogom, ograniczają się wyłącznie do psychologicznego wspierania zaatakowanych. Europejscy politycy są niestety wykastrowani. Nie mają cojones by stanąć twardo przeciwko naszym wrogom. I oni dobrze o tym wiedzą. Oni korzystają na pięknoduchostwie zaczadzonych fatalnie pojętym antropocentryzmem demokratów.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE.

12
następna strona »

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...