Traktuję ten panteonik jako „kiełbasę wyborczą” Platformy Obywatelskiej, pieczoną rękoma pana Kunerta. PO chce pokazać jaką to są „patriotyczną partią”, jaki to czczą polskich bohaterów itd.

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tadeusz Płużański, pisarz, publicysta, prezes Fundacji „Łączka”.

CZYTAJ TAKŻE: Perfidna gra wokół „Łączki” ma oczywiście podłoże polityczne. Właśnie teraz jest wyciągana zawleczka z granatu, który ma wybuchnąć w rękach prezydenta Dudy

wPolityce.plCo fundacja zamierza zrobić, aby dokończyć sprawę godnego upamiętnienia naszych bohaterów?

Tadeusz Płużański: Zamierzamy oczywiście dalej protestować przeciwko obecnemu stanowi rzeczy i planowanym działaniom wokół panteoniku pana prezydenta Bronisława Komorowskiego, który doprowadził do znowelizowania prawa, które miało ułatwić ekshumacje na Łączce, a tak naprawdę je utrudniło i jest – według naszego prawnika – ślepą uliczką. Wygląda na to, że pan prezydent zrobił wszystkich „w balona”, bo przepisy, które zgłosił w formie ustawy do Sejmu, a potem ją podpisał łączy proces ekshumacji z Kodeksem Postępowania Administracyjnego. I tym sposobem rodziny funkcjonariuszy peerelowskich, którzy zostali pochowani nad „dołami śmierci” ze szczątkami Żołnierzy Wyklętych, mogą blokować ekshumacje. Podczas procedowania tej ustawy proponowaliśmy różne rozwiązania, aby np. wyłączyć z procesu blokowania ekshumacji dalszych krewnych pochowanych funkcjonariuszy reżimu komunistycznego i aparatu represji. Nie udało się, nikt nas nie chciał słuchać.

Dlaczego prawo, które powstało pod „opieką” Komorowskiego jest tak złe dla sprawy upamiętnienia bohaterów polskiej walki z komunistami? Bo w kancelarii Komorowskiego był bałagan, popełniono błąd, czy też chodzi o otoczenie ustępującego prezydenta?

Sądzę, że na tę nieszczęsną sytuację złożyły się te wszystkie czynniki. Ale trzeba jeszcze dodać do tego IPN, bowiem to ta instytucja w pewnym momencie uznała, że nie może prowadzić swoich działań samodzielnie i zwróciła się o pomoc do prezydenta Komorowskiego, który to skrzętnie wykorzystał, bo mógł się stroić w piórka „obrońcy Żołnierzy Wyklętych”. Myślę, że wbrew pozorom, Bronisław Komorowski nie czuje tego tematu. Ta słynna jego wypowiedź z 1 marca, gdy powiedział o potrzebie upamiętnienia „ofiar Żołnierzy Wyklętych”. Nie sądzę, że to była pomyłka. To człowiek wielkiej szczerości i prostolinijności no i otoczenie pana prezydenta też odgrywa swoją rolę. W jednym z wywiadów Komorowski został zapytany o historię jego ojca, którego on przedstawia jako Żołnierza Wyklętego, a wiadomo, że on nie walczył z drugim okupantem. Walczył przeciwko Niemcom. Termin Żołnierz Wyklęty odnosi się do tych, którzy po wojnie nie złożyli broni i walczyli dalej. No i gdy dziennikarz zapytał Komorowskiego jak on ocenia to, że ojciec nie kontynuował jednak walki po wojnie, Komorowski odparł, że ojciec dobrze wybrał, że „zaczął pracować dla Polski”. Tak więc ten kontekst rodzinny też jest istotny.

Jakie widzicie wyjście z tego „pata ekshumacyjnego”?

Komorowski twierdził, że koniecznie trzeba zmienić prawo. A my twierdzimy, że nie trzeba zmieniać prawa. Otóż według nas trzeba przywrócić śledztwo prokuratorskie IPN. I prokurator w toku swoich czynności podejmuje decyzje o ekshumacjach i one będą się odbywać. Nie wiedzieć czemu pion śledczy IPN odrzuca ekspertyzę przygotowaną przez naszego prawnika, mec. Piotra Łukasza Andrzejewskiego. A tak jest co jest: problem Komorowskiego, Kunerta i rodzin funkcjonariuszy blokujących ekshumacje.

Jak będą wyglądały działania przeciwko „panteonikowi Kunerta”?

Będziemy protestować. Jak długo się da. To jest od początku wielkie nieporozumienie. Gdyby Andrzej Kunert (sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa - przyp. red.) chciał, to by już dawno odstąpił od realizacji tego szkodliwego pomysłu. Wystarczyło, aby wsłuchał się w głos rodzin Żołnierzy Wyklętych. Mógł je zaprosić, porozmawiać z nimi.

Czyli pan Kunert znowu chce się poznać jako ten, który robi niezrozumiałe rzeczy? Jak przed laty, gdy chciał bolszewickim najeźdźcom zbudować na grobie pomnik z bagnetami „chwały” w Ossowie?

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Kunert znów walczy. Po pomniku bolszewików w Ossowie, czas na żołnierzy Wehrmachtu

No właśnie. Za tamtym pomysłem też stoi pan sekretarz Kunert. Traktuję ten panteonik jako „kiełbasę wyborczą” Platformy Obywatelskiej, pieczoną rękoma pana Kunerta. PO chce pokazać jaką to są „patriotyczną partią”, jaki to czczą polskich bohaterów itd. Miał odsłaniać ten panteonik Komorowski, ale przegrał wybory. W dokumentach Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jest już napisane: „27 września Panteon Narodowy na Łączce został odsłonięty i poświęcony. Pan sekretarz Kunert tak sobie założył i „po trupach” prze do celu. I to dosłownie, bo po trupach naszych żołnierzy.

CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS! Skandal na „Łączce” - w Panteonie obok Żołnierzy Wyklętych spoczną zbrodniarze ukraińscy i niemiecko-nazistowscy?!

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ TAKŻE: Modlitwa na „Łączce” o godne upamiętnienie Żołnierzy Wyklętych. ZOBACZ ZDJĘCIA