Kiedy "Gazeta Wyborcza" zacznie obchodzić i świętować Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?

Fot. legionisci.com
Fot. legionisci.com

Obserwując na stadionie Legii, jak hołd powstańcom warszawskim składały wszelkie możliwe grupy społeczne: ultrasi, biznesmeni, rodziny z dziećmi, a nawet przyjezdni kibice z Zabrza, można było poczuć dumę. Tak, dumę - bo udało się wokół tak prostej, intuicyjnej wręcz sprawy, zjednoczyć wszystkich. Jan Ołdakowski podkreśla zresztą czasem, że jednym z największych jego sukcesów jest to, że ws. Powstania Warszawskiego powstał nieformalny sojusz: od TVN, przez „wSieci”, po „Gazetę Wyborczą”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Za tę walkę o stolicę dziś dziękują wam kibice!” Piękna oprawa kibiców Legii z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego

Ale na Czerskiej wytrzymali w tej wspólnej atmosferze tylko weekend z rocznicowymi obchodami. Poniedziałkową „Gazetę Wyborczą” otwiera kuriozalny tekst Adama Leszczyńskiego, który wylewa z siebie morze irytacji z powodu tego, jak szeroko rozumiana prawa strona obchodziła 70. rocznicę.

Przesłanie jest jasne: kto nie wielbi powstania, ten zdrajca albo „pożyteczny idiota”. Prawdziwy patriota daje się zabić za ojczyznę w walce, która nie ma sensu. Nie myśli, tylko słucha. (…) Nie głosujesz na nas? Nie czytasz tygodnika „wSieci”? Kwestionujesz powstanie? Jesteś zdrajcą. Wracaj do swojego szambiarskiego życia

— czytamy.

Leszczyński dorzuca też zwyczajnie chamską wrzutkę, sugerując Piotrowi Gursztynowi pisanie na Twitterze po alkoholu. Ile trzeba mieć w sobie pokładów nienawiści, żeby tak reagować? Ile złej woli, żeby z tak nieinwazyjnego tekstu Piotra Zaremby, w gruncie rzeczy recenzującego „Miasto 44”, wyciągnąć tak absurdalne wnioski?

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr Zaremba: Wyborcza przegrała na razie walkę o pamięć o Powstaniu. Wygrywa nie jej narracja

W zasadzie z takimi tekstami jak Leszczyńskiego nie powinno się polemizować, ale po prostu się z nich cieszyć. Bo w gruncie rzeczy furia z jaką zareagował na obchody kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego pokazuje, że idziemy (jako społeczeństwo) w dobrym kierunku. 1 sierpnia 1944 roku stał się symboliczną datą i nieformalnym świętem dla całej Polski - nie tylko Warszawy, i nie tylko grupki pasjonatów historycznych.

Paradoksalnie świadczy o tym sama „Gazeta Wyborcza”. Celnie zauważył Zaremba, że na Czerskiej włączono się w tym roku w obchody rocznicy. Była powstańcza kotwica na okładce, patriotyczny śpiewnik, masa konkursów, świetny wywiad z Aleksandrą Richie, a nawet wstępniak Michnika oddający hołd powstańcom i ich walce.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nawet Michnik… „Bez Powstania bylibyśmy innym narodem!” Witamy po jasnej stronie mocy!

Powie ktoś - to wszystko ściema dyktowana wymaganiami rynku - skoro jest „moda na Powstanie”, to i „Wyborcza” jest w stanie godnie obchodzić rocznicę. Że chodzi tylko o dodatkowe złotówki. Nie zakładam aż tak złej woli, ale nawet jeśli tak jest - to znów jest to wielki sukces. Bo „moda na powstanie” (czy szeroko rozumianą historię Polski) to stosunkowo świeża sprawa, która powstała raczej wbrew niż za przyczyną dziennikarzy z Czerskiej.

Kto wie, może nie w 2015 roku, ale jeszcze kilka lat, dekada, jeszcze kilka kolejnych roczników młodego pokolenia zaangażowanego i świadomego historycznie i Agora zacznie obchodzić 1 marca. Bo taki to będzie kraj, takie to będzie społeczeństwo, takie będą oczekiwania rynku i czytelników. Teksty w stylu Leszczyńskiego świadczą jedynie o tym, że tam na Czerskiej czują się przegrani. Ale poza frustracją nie mają nic do zaoferowania. Bój o pamięć historyczną i dumę z polskości po prostu przegrali - z każdym rokiem widać to coraz wyraźniej.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...