Marek Dąbrowski: Działania prokuratury wojskowej są kompletnie nieczytelne. NASZ WYWIAD

Fot. PAP
Fot. PAP

Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikowała stenogramy z wieży smoleńskiej oraz transmisji radiowej pomiędzy nią a JAK-iem 40.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prokuratura Wojskowa: Nie było komendy zejścia na 50 metrów, nie ma mowy o fałszerstwie. A zeznania pilotów? Ponoć niewiarygodne…

O publikacji prokuratury rozmawiamy z inż. Markiem Dąbrowskim, analitykiem, autorem popularnonaukowych opracowań z dziedziny techniki wojskowej, autor referatów na I, II i III Konferencji Smoleńskiej.

wPolityce.pl: Jak ocenia pan treść opublikowanych stenogramów?

Marek Dąbrowski: Chciałbym zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie to co przekazali prokuratorzy i mało tego – to co dostał Instytut Ekspertyz Sądowych jako materiał wyjściowy do prac, to nie jest ten nośnik danych radiowych z JAK-a 40. Instytut Ekspertyz Sądowych otrzymał płytę od Komisji Badań Wypadków Lotniczych z już nagraną ścieżką dźwiękową. W związku tym IES nie badał oryginałów nośnika z JAK-a, jak nas przekonywano przez ileś tam lat, lecz panowie bardzo pieczołowicie badali płytę, którą dostali od pana dr. Laska.

Kolejną sprawą jest to, że JAK jeszcze tego samego dnia – 10 kwietnia – odlatywał do Warszawy i również prowadził korespondencję radiową. Z zupełnie nieznanych przyczyn korespondencja jest urwana tuż po wylądowaniu w Smoleńsku. Wprawdzie piloci wyłączyli akumulatory w JAK-u i w związku z tym magnetofon przestał nagrywać, ale jeśli się bada nośnik z samolotu JAK-40, to należałoby zbadać cały nośnik i opublikować pełny stenogram – od początku do końca. Tymczasem opublikowano jedynie część tego stenogramu i – jak wspomniałem – nie w formie materiału pochodzącego z JAK-a 40, lecz zostało to pracowicie poupychane pomiędzy stenogramy rozmów z wieży, itd. Tak więc jest to kompletnie nieczytelne i trudno wyodrębnić jakąś informację szczegółową. Teraz nie wiemy co jest z JAK-a, a co nie jest. Zrobiono kolaż.

Por. Wosztyl powiedział na konferencji państwowej ważną rzecz: komenda o 50 metrach, którą usłyszał, w ogóle nie została uwzględniona w stenogramach, choć ona padła także, obok komendy o stu metrach.

Tak. Mało tego. Jeśli dobrze zrozumiałem, z tego co mówili na konferencji pan Macierewicz i Wosztyl, to komenda o 50 metrach była także w stenogramach posiadanych przez Państwową Komisję Badań Wypadków Lotniczych. Lecz tam figurowała ona w złym tłumaczeniu. To jest tak, jak wyjaśniał to pan Macierewicz – jest kilka znaczeń tych samych określeń i jeśli się nie jest doświadczonym kontrolerem, który zawodowo pracował w języku rosyjskim, to zwykły tłumacz przysięgły nie jest w stanie ocenić, które znaczenie wyrazu jest właściwe.

Więc jeśli kontrolerzy, którzy współpracują z zespołem parlamentarnym ocenili, że jest to komenda, która oznacza, że IŁ-76 ma zejść na 50 metrów i przelecieć nad pasem, to jest to najbardziej prawdopodobne znaczenie tego co komisja Millera oceniła inaczej. Komisja Millera dostała stenogramy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego, w ogóle nie przeprowadzała analiz korespondencji radiowej po prostu dlatego, że ci panowie się na tym nie znali, a nie mieli u siebie ani jednego eksperta od korespondencji wojskowej. Więc nawet jakby chcieli przeanalizować, to nie mogliby tego zrobić; przyjęli, że chodzi o korygowanie lotu, bodajże w lewo pół setki metrów, a tymczasem chodziło o zniżanie. To jest na ich materiale dowodowym. Dr Lasek występuje w mediach, puszy się, że nie ma tego w materiale dowodowym, a tymczasem to tam jest!

Może nie wie, albo nie chce wiedzieć.

Myślę, że nie wie. To są bardzo specjalistyczne rzeczy i związane są z frazeologią lotniczą. On ma prawo tego nie wiedzieć, tylko szkoda, że z drugiej strony chodzi i się swoją niewiedzą afiszuje.

Prokurator przytoczył zeznania nieżyjącego Remigiusza Musia, który zmieniła zeznania – najpierw mówił o 50 metrach, a potem – po wysłuchaniu przedstawionej mu przez prokuraturę taśm, powiedział, że teraz słyszy „100 metrów”. Świadek faktycznie zmienił zeznania?

Polityka prokuratury generalnie jest taka, jak to mówił porucznik Wosztyl – sadza się świadka i coś mu się puszcza. I tak jak mieliśmy dwie różne komendy – jedna 50 metrów, a druga 100 metrów i świadkowi puszcza się taśmę z fragmentem, gdzie mowa o stu metrach, to co on ma powiedzieć? Musi powiedzieć, że to jest 100 metrów.

CZYTAJ TAKŻE: Macierewicz i Wosztyl odpowiadają prokuratorom: NPW manipuluje. „Nie ma mowy o pomyłce ws. rosyjskiej komendy zejścia na 50 metrów”

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

———————————————————————————————

Niezwykła książka z niezwykłym filmem Marii Dłużewskiej. „Polacy” to opowieść o ekspertach smoleńskich, ukazująca ich życie za oceanem. Do nabycia wSklepiku.pl.Polecamy!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...