Rząd: ta wojna nie może się zmarnować: ta wojna nie może się zmarnowaćMATUSZAK - Rząd: co za okazja, ta wojna nie może się zmarnować

Niezależnie od tego, że rzeczywiście istnieje większe, czy mniejsze zagrożenie ze strony Rosji, to nie ulega wątpliwości, że rządząca koalicja bezwstydnie zajmuje się głównie tym, by je propagandowo wykorzystywać, zamiast przygotowywać na nie obywateli
Właśnie minęło 1,5 roku odkąd Donald Tusk z marsowym obliczem ogłosił w Sejmie, że rząd pracuje nad przygotowaniem na wielką skalę szkolenia wojskowe dla każdego dorosłego mężczyzny w Polsce.
To będą także intensywne szkolenia, które powinny pozwolić z tych, którzy nie idą do wojska, uczynić pełnoprawnych żołnierzy w sytuacji konfliktu.
Kilka dni później – 11 marca 2025 oznajmił na posiedzeniu rządu, że w tym szkoleniu wezmą udział także członkowie jego gabinetu. Po pół roku przygotowań jesienią 2025 ruszyły szkolenia, które odbyło ok. 36 tys. osób. Może nam się społeczeństwo leni i nie chce się szkolić, a może wojsko nie ma mocy przerobowych, albo mało kto o całej akcji wie, ale w tym tempie, to przeszkolenie mężczyzna w wieku 18-60 - tak jak premier zapowiadał, zajmie mniej więcej 280 lat. I to pod warunkiem, że wcześniej nie umrzemy. Mało prawdopodobne. Jeśli chodzi o członków rządu to wiadomo, że w 18 września 2026 pani wiceminister Sobkowiak-Czarnecka pokazała zdjęcia jak się szkoli. Ponadto odbyło się zamknięte, tajne przez poufne szkolenie dla kilku członków rządu i prezydenta Nawrockiego.
Taka jest rzeczywistość kraju, za którego granicami trwa wielka wojna, w którym premier regularnie straszy, że grozi nam napaść Rosji. W Finlandii, która ma 7 razy mniej mieszkańców rocznie szkoli się ok. 55 tys. osób a w 9-milionowej Szwajcarii, na którą nie napadnie nikt ponad 120 tys.
24 kwietnia tego roku premier mówił „Financial Times”, że Rosja zaatakuje na Europę w ciągu kilka miesięcy. Kilka dni później oświadczył, że nie chcemy 5 tys. żołnierzy amerykańskich wycofywanych z Niemiec, i że przecież nie będziemy Niemcom ich podbierać. Wojna za płotem i niby na dniach u nas, a jemu na amerykańskich zawodowcach nie zależy.
A dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak
Kolejny, któryś tam odcinek z serialu grozy wyglądał tak: 10 września w Bratysławie na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej mówi:
Otrzymałem dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA Johna Ratcliffe'a dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. I tak jak ja już na ten temat mówiłem i ostrzegałem od wielu miesięcy, należy spodziewać się różnych scenariuszy i Polska i cała Europa musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance UE.
Oczywiście okazało, że nic nie dostał, że nikt żadnego raportu nie widział – ani szef MON Kosiniak Kamysz, ani szef służb Siemoniak, ani prezydent Nawrocki. Zaczęły się mętne tłumaczenia, że to tak tajne, że nawet Ratcliff, który raport przekazywał to też o tym nie wiedział, że to był taki skrót myślowy, przenośnia taka, że szef CIA coś powiedział Siemoniakowi na ucho, a ten z kolei Tuskowi, a może to była zabawa w pomidor, albo w głuchy telefon, albo jak w wierszu Brzechwy „Koszałki-Opałki”: A dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak.
Brednie, zmyślenia takie, patologiczna potrzeba manipulowania i podkreślania jakim się to ważnym jest, jak to się w ogniu zdarzeń, w wichrze dziejowym odnajduje.
17 września Rosja przeprowadza masowy atak dronów na zachodnią Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydaje alert, odzywa się 630 syren we wschodniej Polsce. Rozpoczyna się ewakuacja budynków publicznych, bo drony lecą i nie wiadomo gdzie uderzą. Jeden spada, wybucha na Ukrainie 4 km od polskiej granicy. W komunikatach wszystko brzmi poważnie, nawet groźnie i da się to zrozumieć. Ale kiedy zacząć rozkładać tę rzeczywistość to wszystko staje się groteską, farsą jakąś. Ewakuacje przeprowadzono w sumie ze 120 budynków użyteczności publicznej w 6 miastach. W pozostałych 105 miastach województw lubelskiego i podkarpackiego nie wydarzyło się nic. Przy czym we Włodawie ewakuowano tylko ze szkół, a w Lublinie także z Urzędu Miasta i wojewódzkiego. Podobnie w Rzeszowie. Wstrzymano też ruch z lotnisk w Jesionce i Lublinie. Nigdzie nie postawiono w stan pogotowia straży pożarnej, policji, ani nawet placówek medycznych. Drony leciały, syreny wyły, ale jak starszy strażak w remizie w Biłgoraju, Leżajsku, we Włodawie, akurat zupę jadł, albo w domu spał to nikt mu nie przeszkadzał. Podobnie posterunkowym na obszarze dwóch województw. W szpitalach tez można było spać, jeść, w karty grać czy co tam. Ledwie w kilu placówkach od okien odsunięto łóżka z chorymi.
W 105 miastach/miasteczkach Lubelszczyzny i Podkarpacia nie działo się nic. We Włodawie ruski dron mógł walnąć w szkołę, ale już nie w urząd miasta. Najbardziej oberwały dzieci, które sprowadzono do piwnic, albo wyprowadzono na boisko. Dzieci się do takich akcji nadają bo reagują emocjonalnie a i my starsi bardziej ich losem jesteśmy poruszeni.
Nie rozumiem nic. Jak to się stało i czy to dobrze, że tylko w 6 miastach podjęto jakiekolwiek działania, a w pozostałych 105 nie? Kto odpowiada za to, że gania się dzieciaki do piwnic, ale nie stawia na nogi służb ratunkowych. Czy to wina poszczególnych decydentów w poszczególnych miastach? Jak to możliwe że w Przemyślu oddalonym od granicy z Ukraina 10 km nic się nie dzieje, a 70 km dalej w Rzeszowie akcje ewakuacyjne trwają. A może w Przemyślu jest więcej nieprawidłowych ludzi – źle głosujących, więc tam ruski dron może spaść? Czy to władze województwa o tym decydowały decydowały? Czy ktoś wybierał miejscowości – owe 6, których ma się coś dziać, czy też to efekt działań lokalnych władz? Takich pytań można postawić dziesiątki i nie ma na nie odpowiedzi. Nie wiemy czy ktoś zareagował dobrze a ktoś źle.
Ja stawiam tezę, mam nadzieję nieprawdziwą, z pogranicza teorii spiskowych, że to wszystko teatr, cyrk, propagandowy spektakl był. Że władza wykorzystała prawdziwy atak na Zachodnią Ukrainę, by w Polsce jakieś poruszenie wywołać, bo to się mediach dobrze sprzeda. Bo trzeba pokazać, że te wszystkie opowieści premiera o ruskich atakach to sama najprawdziwsza prawda jest. Patrzcie ludzie jak państwo sprawnie działa – dzieci do piwnicy sprowadzono. Wróg u bram - barbares ante portas, więc nie czas teraz na krytykowanie władzy bo trzeba się zjednoczyć wokół niej i stanąć pod ojczyzny sztandarem, który ona w ręku dzierży.
Mamy jakiś schizofreniczny rozjazd pomiędzy tym co władza mówi, jak straszy, ostrzega a tym co rzeczywiście robi. Słowom nie towarzyszą żadne czyny.
Jesteśmy też jak ludzie z bajki Ezopa o pasterzu i wilkach. Pasterz darł się, przed wilkami ostrzegał, ale łgał. Ludzie przybiegali z pomocą, a wilków nie było. I tak w kółko aż wilki rzeczywiście się pojawiły i stado porwały, bo nikt już pasterzowi nie wierzył.
Aż boję się podejrzewać władzę, rząd o tak nędzne wykorzystywanie emocji, prawdziwych zagrożeń do manipulowania nami. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że z rozmysłem robią to władcy z zachodniej Europy. 18 września prezydent Francji urządził w specjalnych schronach Pałacu Elizejskiego spotkanie z opozycją, w którym opowiadał o ogromnym zagrożeniu ze strony Rosji. Może i Francja narażona jest na ataki hakerskie, akty sabotażu etc. Generalnie ekoświry ciągle to robią i nawet nie da się wykluczyć, że za ruskie pieniądze. Podobnie w Niemczech. Być może też Rosja w części stoi za zorganizowaną nielegalna imigracją. Wiadomo, że wspiera ją państwo niemieckie i organizacje powiązane z Sorosem, który pierwsze duże pieniądze zarobił szabrując mienie swych rodaków – węgierskich Żydów wywożonych do obozów zagłady.
To wszystko jednak nie pozostaje w sprzeczności z tym co twierdzę: rządy Unii wykorzystują wojnę na Ukrainie do swych wewnętrznych celów i nie zależy im na tym, by ona się zakończyła. Wręcz przeciwnie – by trwała. Wszystkie wewnętrzne kłopoty – rozpad infrastruktury, niepokoje społeczne, problemy z imigracją da się zrzucić na Putina. Dokładnie tak, jak to robi psychopata premier Hiszpanii Sanchez, który obwinił Rosję i Izrael o najazd Marokańczyków na Ceutę. Prąd wysiadł w połowie kraju – ruski sabotaż. Krytyka władz – Ruscy sieją mowę nienawiści i fałszywe wiadomości. Rosja i Putin są pretekstem do tego, by wprowadzać cenzurę, by inwigilować przeciwników politycznych. Kto się z nami nie zgadza ten ruski poplecznik. By oskarżyć ich o wspieranie Rosji i inwazji na Ukrainę. Oskarżenia o kolaborację z Rosja służą temu by eliminować, czy dyskredytować przeciwników politycznych jak to się dzieje we Francji w przypadku Zjednoczenia Narodowego czy w Niemczech z AFD. Wojna i Rosja są pretekstem do tego by ingerować w procesy wyborcze – jak w Rumunii, w Mołdawii, w Polsce etc. w obronie demokracji, praworządności, czy czego tam jeszcze.
Wojna to też pretekst do tego, by za pieniądze podatników odbudowywać wielkie firmy, które wykończyła szaleńcza polityka zielonego ładu. Za problemy gospodarcze, ubożenie społeczeństw także da się obwinić Putina. Nie mamy pieniędzy, żyjecie w nędzy, bo musimy się zbroić. W żadnej wyobrażalnej perspektywie Francji, czy Niemczech nie grozić napaść Rosji, ale dobrze jest utrzymywać stan rozedrgania, permanentnego zagrożenia, by skupiać władzę, by odbierać jej atrybuty zastraszanemu społeczeństwu. Tusk powiela tylko to co wymyślili przywódcy zachodni, tyle, że w warunkach Polski, a więc kraju, za którego granicą toczy się wojna.
