Przemoc koalicji Tuska wobec rodzin. Nie wykręcą się od winyStankiewicz: Przemoc koalicji Tuska wobec rodzin. Nie wykręcą się od winy

Minął już prawie tydzień od ujawnienia przez portal Zero.pl afery z Rzecznik Praw Dziecka Moniką Horną-Cieślak, która działając w pośpiechu, w zasadzie wcielając się jednocześnie w oskarżyciela, prokuratora i sąd, doprowadziła do odebrania rodzicom dwójki dzieci. Sąd błyskawicznie podważył jej działania - ostatecznie decyzję w sprawie podejmowała nakłaniana przez nią policja - i nakazał oddanie dzieci rodzicom. Sama Horna-Cieślak nie widzi powodu, by podawać się do dymisji. Koalicja Donalda Tuska nie podjęła żadnych widocznych działań, by ją odwołać ze stanowiska. Dlatego każdy kolejny dzień obecnej RPD na stanowisku obciąża obecną władzę.
Nie będę przypominał samej sprawy sporu Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak z matką dziecka na warszawskiej Białołęce. Zakładam, że większość z Państwa ją zna, a jeśli nie, to odsyłam tutaj. Kluczowe jest to, że Monika Horna-Cieślak działała w pośpiechu, w weekend, nie czekając na to, co postanowi w tej sprawie sąd. Udała się nawet w swój wolny dzień na posterunek policji, by nakłaniać funkcjonariuszy na wydanie decyzji doprowadzającej do faktycznego odebrania dzieci rodzicom. Niestety, policja taką decyzję podjęła, ale sąd błyskawicznie, już w poniedziałek podważył ją, nakazując oddać dzieci rodzinie.
Słabe argumenty Horny-Cieślak
Jak Monika Horna-Cieślak uzasadniała to, że należy tak szybko zabrać dzieci matce, którą spotkała na ulicy? Otóż kluczowe miało być to, że matka ta szarpała dziecko i krzyczała na nie. Tu warto się zatrzymać. Zwrócę się teraz do tych z Państwa, którzy są rodzicami – jeśli dziecko zachowa się w sposób niebezpieczny, nieodpowiedni, prawdopodobnie wielu z Państwa zdarzyło się w emocjach na nie krzyczeć, może też szarpnąć dziecko. Gdyby zatem to miał być argument do tego, żeby odbierać rodzicom dzieci, to RPD musiałaby zacząć robić to masowo. Widząc jej postawę w tej sprawie – praktycznie każda rodzina może być zagrożona, gdy przypadkowo spotka na ulicy Hornę-Cieślak.
Kolejnym argumentem RPD było to, że matka rzucała w nią wulgaryzmami po tym, jak ta zwróciła matce uwagę. Oczywiście nie należy tego pochwalać, ale znowu – sytuacja wygląda tak, że wzburzona matka zwraca się do swojego dziecka, dyscyplinuje je, a nagle jakaś kobieta z boku się w to miesza. Jestem przekonany, że wielu rodziców byłoby rozwścieczonych w tej sytuacji zachowaniem Horny-Cieślak. Wielu komentatorów zwraca uwagę – sam myślę podobnie - że to właśnie ta kwestia mogła być kluczowym argumentem Horny-Cieślak, by zemścić się i – mówiąc kolokwialnie – „dojechać” spotkaną na ulicy matkę.
Niespójna narracja RPD
Wreszcie sprawa kluczowa – koronny argument RPD do podjęcia interwencji na ulicy. W swojej pierwotnej wersji twierdziła, że matka wyzywała swoje dziecko, krzycząc do niego: „Ty ku…!”. To zachowanie byłoby absolutnie naganne i w mojej ocenie mogłoby uzasadniać interwencję RPD. Kluczowe jest jednak to, że nie ma dowodów na to, że tak było. Co więcej, Horna-Cieślak sama przedstawiła później inną wersję tej sytuacji!
Zobaczyłam kobietę z dwójką dzieci. Już z daleka było widać, że jest ona nadpobudliwa, ale nie skupiałam się na tym zbyt mocno. Zareagowałam, kiedy usłyszałam m.in. „co ty k…robisz”. Kobieta szarpała dziecko. Pani była bardzo pobudzona oraz agresywna. Od lat zajmuję się przeciwdziałaniem przemocy wobec dzieci i interwencjami. Zapytałam więc, czy mogę w czymś pomóc i dlaczego krzyczy na dziecko. Pani odpowiedziała: „co cię to k… interesuje”. Była dalej agresywna wobec dziecka, zadzwoniła do jakiegoś mężczyzny, przełączyła go na głośnik, a mężczyzna nie mówił, tylko przeklinał. Bałam się o dzieci, bo skoro ci ludzie tak się zachowują w miejscu publicznym, to co może dziać się w czterech ścianach?
- tak Horna-Cieślak przedstawiła całą sytuację w rozmowie z „Rzeczpospolitą” trzy dni temu. Kluczowe jest tutaj to, że matka miała już nie wyzywać swoje dziecko, tylko zwrócić się do niego słowami: „co ty k…robisz”. To również jednoznacznie złe zachowanie matki, ale jednak to zupełnie co innego. Być może RPD tego nie rozumie, ale są osoby, które używają słów na „k…” niemal jako przecinka. To bardzo źle, ale czy to powód do odbierania dzieci rodzicom? Oczywiście później RPD znalazła sobie kolejne argumenty do natychmiastowej interwencji – wspominała chociażby o istnieniu niebieskiej karty w tej rodzinie, nadzorze kuratora i tak dalej. Tą sprawą jednak powinien się zajmować sąd, a nie ona w trybie tak błyskawicznym. Nawiasem mówiąc – czy w każdej sprawie domniemanej przemocy w rodzinie działania RPD są tak szybkie?
Miażdżące uzasadnienie sądu
Warto zaznaczyć, że sąd, po przeanalizowaniu całej sprawy, nakazał natychmiast oddać dzieci ich rodzicom, ale też w bardzo ostry sposób podważył działania RPD i policji w tej sprawie. Całość podjętych działań określił jako „mogące nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a ponadto ocenił, że „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.
Jestem przekonany, że wielu rodziców po przeanalizowaniu całej sytuacji z RPD patrzy z przerażeniem na to, kto sprawuje obecnie ten urząd. Przychodzą mi tu na myśl słowa legendarnego bramkarza reprezentacji Polski Jana Tomaszewskiego, który po zakończeniu piłkarskiej kariery wielokrotnie dał się poznać z ostrych i barwnych komentarzy dotyczących polskiej piłki. Jednym z nich był ten związany z oceną pracy ówczesnego selekcjonera reprezentacji Polski Franciszka Smudy. Zamieszczam poniżej tę wypowiedź.
https://www.youtube.com/watch?v=t25B-kbZPJc
Wina spada na koalicję Tuska
Koalicja Donalda Tuska powinna natychmiast podjąć działania, zmierzające do usunięcia Moniki Horny-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka. Sejm za zgodą Senatu może to zrobić, argumentując, że RPD sprzeniewierzyła się we wspomnianej sprawie złożonemu ślubowaniu, a konkretnie temu, że zobowiązała się m.in. do „ochrony praw dziecka i dobra rodziny”. Każdy kolejny dzień Horny-Cieślak na stanowisku obciąża obecną władzę. To KO, Lewica, PSL i Polska 2050 wspólnie doprowadziły do jej wyboru na stanowisko RPD i teraz te partie szybko powinny doprowadzić do jej odwołania. Ta kobieta pełniąc urząd RPD stanowi zagrożenie dla polskich rodzin. Tu już nie chodzi o żenującą, ale dość zabawną interwencję Horny-Cieślak w sprawie rozdawania dzieciom lodów za świadectwa z biało-czerwonym paskiem. Tym razem temat jest poważny. Co jeszcze musi zrobić Horna-Cieślak, by zostać przez obecna władzę wyrzucona ze stanowiska?
