Bulwersujące! To zrobiła RPD? Rodzicom odebrano dzieci!Bulwersujące! To zrobiła RPD? Rodzicom odebrano dzieci!

b65a4be7cbe04c7785888fbbda114060.webp
Monika Horna-Cieślak / autor: Fratria
FacebookTwitter

Czy w taki sposób instytucje państwa powinny traktować rodziny? Portal Kanału Zero opublikował artykuł dot. kontrowersyjnych działań Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak, która miała doprowadzić do odebrania dwójki dzieci rodzicom i przekazania ich do domu dziecka.

Krzyknięcie na dziecko, które wbiega na ulicę i dwa zamknięte piwa w mieszkaniu – tyle wystarczy do odebrania dzieci i umieszczenia ich w domu dziecka? Tak, pod warunkiem, że za tobą spaceruje akurat Rzecznik Praw Dziecka

- czytamy.

Jak przekonuje autor artykułu, dwoje dzieci zostało odebranych rodzicom i odesłanych do domu dziecka, pomimo faktu, że policja, kurator oraz sąd nie widzieli wcześniej podstaw do takich działań. 

O co chodzi? 

Wszystko zaczęło się 16 sierpnia 2026 roku, gdy Monika Horna-Cieślak była świadkiem zdarzenia na warszawskiej Białołęce. Matka miała szarpać swoje dziecko, krzyczeć na nie, a następnie obrazić Rzecznik Praw Dziecka.

Horna-Cieślak miała zdecydować się, podjąć działania ws. tej rodziny. Miały one skończyć się odebraniem dwójki dzieci rodzicom i umieszczeniem ich w placówce opiekuńczej.

Rzecznik zgłosiła sprawę na policję, funkcjonariusze mieli jednak nie znaleźć podstaw do odebrania dzieci. Sprawa trafia więc do sądu rodzinnego.

Jeszcze tego samego dnia do sędziego, który ma wydać orzeczenie, dzwoni pracownik biura Rzecznika Praw Dziecka. Stara się go przekonać o konieczności odebrania małoletnich rodzicom. Jest to o tyle nietypowe, że strona zaangażowana w postępowanie nie powinna dzwonić bezpośrednio do sędziego i „wpływać”, aby wydał konkretne orzeczenie

pisze portal Kanału Zero.

Sąd nie potwierdził jednak, że istnieją podstawy do podjęcia wspomnianych czynności.

Biuro RPD się nie poddaje. Kolejny telefon do sądu z ponowną próbą przekonania sędziego o konieczności wydania orzeczenia o odebraniu dzieci. Tutaj również nie przynosi on jednak skutku. Sąd informuje, że wciąż nie ma podstaw do zastosowania takiego rozwiązania

- czytamy.

Spotkanie z komendantem

Rzecznik Praw Dziecka nie dała jednak za wygraną i w wolnym dniu miała wziąć udział w spotkaniu, które ma miejsce na posterunku policji. Na miejscu mieli też być, jak twierdzi zero.pl, komendant stołeczny policji oraz policjantka. To właśnie funkcjonariuszka miała wydać zakaz opuszczania mieszkania przez rodziców oraz zakaz zbliżania się do dzieci, które trafiają do domu dziecka.

Sprawą zajął się jednak sąd. 

Po przeanalizowaniu sprawy nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom

czytamy.

Policjantka, która była w sprawę zaangażowana, miała zeznać, że nie widziała dzieci i ich rodziców w chwili podejmowania decyzji.

Sąd wysłuchuje również rodziców. Matka tłumaczy, że szarpnęła dziecko, ponieważ nagle weszło na jezdnię. Monika Horna-Cieślak tej wersji nie zaprzecza

pisze zero.pl.

Sama Horna-Cieślak również miała stanąć przed sądem.

W uzasadnieniu pada stwierdzenie, że jej zachowanie może świadczyć o „próbie wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej, na podstawie osobistego poczucia obrażenia przez matkę małoletnich, tezy o konieczności zabrania jej dzieci”

czytamy.

Po stronie obozu RPD miał paść argument dot. przeszłości ojca, który miał być karany za rozbój. Sąd nie przychyla się jednak do tego argumentu.

Kolejny argument to dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu podczas policyjnych czynności. Sąd określa go jako „całkowicie chybiony i wręcz absurdalny”

pisze zero.pl.

Sąd całokształt działań podjętych wobec rodziny ocenia krótko: „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”

czytamy.

Reakcja na sprawę 

Do sprawy odniósł się poseł Paweł Jabłoński z Rozwoju Plus.

Przerażające. Jak można coś takiego zrobić?! Jeśli informacje zawarte w artykule zero.pl są prawdziwe, pani Horna-Cieślak powinna jeszcze dziś stracić stanowisko i ponieść odpowiedzialność karną. Wygląda bowiem na to, że wykorzystała swoją władzę wynikającą ze sprawowania urzędu, aby z małostkowych powodów doprowadź do odebrania dzieci ich rodzicom – z zemsty za to, jak zareagowała mama tych dzieci w bezpośrednim kontakcie z panią Rzecznik. Wygląda to, co najmniej na przekroczenie uprawnień na szkodę interesu prywatnego – przestępstwo z artykułu 231 KK. Jeszcze dziś złożę w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, a moja kancelaria będzie gotowa by świadczyć bezpłatną pomoc prawną ofiarom pani Rzecznik.

Swój komentarz na portalu X umieścił również twórca Kanału Zero Krzysztof Stanowski.

O takiej historii to ja jeszcze nie słyszałem i trzeba sobie zadać pytanie: czy Rzecznik Praw Dziecka jest osobą niezrównoważoną? DOPROWADZIŁA DO ODEBRANIA DZIECI RODZINIE, PONIEWAŻ ZOSTAŁA BRZYDKO POTRAKTOWANA NA ULICY. Policja nie widziała podstaw odebrania, sąd zmasakrował panią rzecznik i jej argumentacje. Tylko dzieci szkoda. Materiał dla ludzi o mocnych nerwach

- napisał.

mly/źr. wPolityce.pl za zero.pl

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.