Na oczach kamer rząd Tuska kopie sobie polityczny grób. Po co im to?Stankiewicz: Na oczach kamer rząd Tuska kopie sobie polityczny grób. Po co im to?
Piątkowe obrazki z próby zainstalowania Sławomira Cudaka jako rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości są dla obecnej władzy bardzo niekorzystne. Masa policjantów otaczających budynek, nie potrafiących przedstawić nawet posłom, kto dowodzi akcją. Do tego porażka operacji z powodu jednej posłanki PiS, która w budynku zjawiła się dzień wcześniej. Wszystko na oczach kamer.
Nawet posłowie PiS nie próbują udawać, że walka o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości jest dla nich sama w sobie jakoś szczególnie istotna. Dla każdej osoby wnikliwie obserwującej życie polityczne w Polsce jest jednak jasne, że tak władza testuje co się stanie, jeśli podobny siłowy manewr zastosuje wobec Trybunału Konstytucyjnego, a to już oczywiście znacznie poważniejsza skala. Szturm na AWS pokazał, że na całej sprawie korzysta politycznie przede wszystkim… opozycja, a konkretnie PiS.
Tak wzmacniają PiS
Po pierwsze, temat szturmu na AWS był zdecydowanym medialnym tematem dnia w piątek i w kolejnych dniach – ogniskując się na konfrontacji koalicja Donalda Tuska z PiS, na czym korzysta politycznie przede wszystkim ten ostatni. Nie mówiąc już o tym, że w tej sytuacji na dalszy plan spadają tematy, które chciałaby na świeczniku utrzymywać władza, na przykład ten dotyczący budowanej przez nią narracji odpowiedzialności prawicy za aferę Zondacrypto.
Po drugie, cała operacja miała miejsce w świetle kamer. Dla osób, które oglądały relacje ze szturmu na AWS sytuacja wyglądała kuriozalnie – policjanci, nie chcąc dopuścić posła PiS Sebastiana Kalety do wejścia do budynku AWS, grali z nim w kotka i myszkę. Nie odmówili mu oficjalnie wejścia do środka, ale raz rozstępowali się wiedząc, że drzwi i tak są zamknięte, innym razem z bramy odsyłali go do wejścia głównego. Nie potrafili przedstawić, kto dowodzi całą akcją. Ktoś, kto oglądał całą tę sytuację, tylko na podstawie tego obrazu mógł odnieść wrażenie, że władza podejmuje tutaj działania nielegalne. Wszystko to było na marne – obecnej władzy nie udało się zainstalować jako rektora Sławomira Cudaka, ponieważ już w czwartek do budynku AWS udała się posłanka PiS Maria Kurowska i tam przenocowała. Nie dopuściła Cudaka do gabinetu rektora. Zatem po raz kolejny wyszła na jaw nieskuteczność aktualnej władzy.
Szturm na TK
Dużo mówi się o tym, że mimo wszystko rząd Donalda Tuska zdecyduje się na siłowy szturm na Trybunał Konstytucyjny. Być może tak w spektakularny sposób pokaże swoją sprawczość betonowemu elektoratowi obecnej władzy – to niewątpliwy plus takiego działania z punktu widzenia koalicji Tuska. Po drugiej stronie jednak są już same minusy. Nie tylko sympatycy obecnej opozycji, ale i ludzie nieco zdystansowani wobec polityki, zobaczą obrazki bardzo niekorzystne dla rządzących, bo takimi niewątpliwie byłyby przepychanki i siłowe działania przy przejęciu Trybunału Konstytucyjnego. Z całą pewnością zostałoby to też zauważone poza granicami Polski – wszak nie często w państwie demokratycznym zdarza się, by rząd siłowo przejmował kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym.
Z kolei PiS znów będzie mogło się prezentować – to już było widać przy okazji sprawy AWS-u – jako partia opozycyjna na pierwszej linii walki z koalicją Donalda Tuska. Pozostaje zatem pytanie – po co to obecnej władzy? Warto znów podkreślić, że w taki sposób bardzo skutecznie odwracana jest też uwaga od afery Zondacrypto, którą rządzący uparcie chcą powiązać z prawicą. Czyżby koalicja już doszła do wniosku, że ta sprawa nie daje odpowiedniego paliwa politycznego? W każdym razie kolejne siłowe działania władzy pokazują, że – przynajmniej na razie - nie ma ona kompletnie pomysłu, jak w normalny, demokratyczny sposób pokonać opozycję w przyszłorocznych wyborach. Gra na polaryzację może najwyżej doprowadzić do przejścia części elektoratu Lewicy do KO (resztę koalicjantów i tak partia Tuska już "zjadła), co mogłoby się skończyć tym, iż w kolejnej kadencji Sejmu byłaby tylko jedna partia z tych tworzących obecną koalicję. Stawiam zatem tezę, że siłowe szturmy na kolejne instytucje tylko obniżają szanse koalicji Tuska na zwycięstwo.
