Katastrofa ante (UE)portas...Katastrofa ante (UE)portas...

FacebookTwitter

Luksemburg alarmuje Brukselę. To metafora. Nie chodzi bowiem o Wielkie Księstwo Luksemburg czy stolicę Królestwa Belgii , tylko o siedzibę European Court of Auditors czyli unijnego NIK-u (Luksemburg) i siedzibę Komisji Europejskiej (Bruksela). Kontrolerzy owego ECA kierowani przez klasycznego urzędnika (Irlandczyk Tony Murphy) w przeciwieństwie do jego poprzednika - klasycznego polityka (Niemiec Klaus-Heiner Lehne, poseł CDU do Bundestagu i Parlamentu Europejskiego) już od trzech lat alarmują o możliwości krachu finansowego UE! Tak działo się od końcówki pierwszej kadencji przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, a teraz to lawinowo narasta. Oto powód dlatego Bruksela rozpaczliwie szuka pieniędzy. Sposobem na to mają być nowe podatki. I tu uwaga semantyczna, która jednocześnie jest polityczna. Oto bowiem normalni ludzie używają pojęcia „podatki”, jednak euroentuzjastyczne media, ale też w oficjalnej retoryce Komisja Europejska używają określenia: „zasoby własne”. Ot, taki eufemizm, żeby nie drażnić podatników 27 krajów UE utrzymujących unijny bajzel.

Owe nowe podatki to: ETS2, od tytoniu czy „elektrośmieci”. Listę można wydłużyć, ale lepiej wskazać, że poza tyleż rozpaczliwą, co bezskuteczną walką o choćby częściowe zapełnienie unijnej „czarnej dziury budżetowej”  jest tu też bardzo ważny wzgląd stricte polityczny. To oczywiste, że od zawsze prawo do nakładania podatków (tak samo, jak do bicia własnej monety) jest udziałem suwerennej władzy państwowej. W ten sposób Unia Europejska czyni nieformalny, ale faktyczny, duży krok w kierunku stworzenia scentralizowanego europaństwa. I przecież o to w tym wszystkim głównie chodzi.

Przed ponad stu laty rodak von der Leyen, autor m.in. „Czarodziejskiej Góry” Thomas Mann raczej słusznie pisał: „Nie ma nie-polityki : wszystko jest polityką”. Tak właśnie dzieje się z unijnymi podatkami. ETS2 miał być wprowadzony już od 1 stycznia najbliższego roku. Na szczęście zostało to przełożone o cały rok. To nie tak, że Bruksela pokazała „ludzką twarz” z troski o interesy Pana Kowalskiego, Herr Muellera czy Monsieura Duponta. Chodzi oczywiście o politykę, czyli o fakt, że w przyszłym roku w czterech z pięciu największych krajów UE odbędą się wybory (Francja - prezydenckie oraz Polska, Włochy, Hiszpania - parlamentarne). Dlatego też Bruksela nie chce wkurzać kolejnym podatkiem Francuzów, Włochów, Hiszpanów oraz Polaków i przesuwa go na czas, gdy wyborcy w tych krajach wybiorą  już „jak trzeba”.

Kto wreszcie przerwie ten chocholi eurotaniec?

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.