TOP 7 przykładów arogancji ludzi Tuska. Jak 7 grzechów głównych!TOP 7 przykładów arogancji ludzi Tuska. Jak 7 grzechów głównych!

FacebookTwitter

Pycha, buta i arogancja niejedno mają imię. Top 7 grzechów głównych koalicji 13 grudnia. Od niekompetentnych ludzi na szczytach władzy po igranie z bezpieczeństwem państwa.

Ich polityka sprowadza się do infantylnych "rolek". Ich świadomość zagrożenia ze wschodu - do traktowania każdej krytyki pod adresem władz jako "sprzyjania Rosji". Każdy akt łamania demokracji i praworządności da się wytłumaczyć "naprawą państwa", a działacze KO, którym z jakiegoś powodu w końcu zaczęły przyglądać się służby, będą śmiać się w twarz dziennikarzom, a co za tym idzie - także Polakom. 

Oto 7 przykładów pychy, buty i arogancji, które w zasadzie mogą być traktowane jako "7 grzechów głównych" obecnej ekipy rządzącej. 

7. Niekompetentni ludzie na stanowiskach ministrów

To oczywiście dość ogólna kategoria, ale widoczna niemal każdego dnia. Niektórzy ministrowie sprawiają wrażenie wciśniętych do rządu „na siłę”. Chętnie zajmują się atakowaniem przeciwników politycznych w wywiadach telewizyjnych czy mediach społecznościowych, niekoniecznie znają się na powierzonych im dziedzinach funkcjonowania państwa. Niektórzy z nich, jak Miłosz Motyka, minister energii z PSL, kilkakrotnie nie dostali się nawet do Sejmu, aż ostatecznie zostali ministrami. Inni, jak Paweł Zalewski, oprócz regularnego zmieniania partii, opowiadają publicznie niebezpieczne dla nas rzeczy, które później muszą odkręcać ich koledzy z rządu. Jeszcze inni bardziej niż na powierzonych im dziedzinach, koncentrują się na walce politycznej, ewentualnie – radości z faktu, że amerykański ambasador nazwał ich „Rambo” (Cezary Tomczyk), kolejni bez pomysłu i planu eksperymentują na edukacji, nie bardzo chcąc przy tym kogokolwiek słuchać (Barbara Nowacka). Jeszcze inni uczepią się jednego tematu, niekoniecznie należącego do najważniejszych w tej chwili potrzeb Polaków i przez dwa lata funkcjonowania rządu zajmują się głównie tym. Koniec końców nawet tego nie potrafią załatwić (Katarzyna Kotula i jej „związki partnerskie), a później biorą udział w eventach, gdzie zaczepiają Polaków na urlopie, aby im powiedzieć, że ich ugrupowanie „dowozi”.

6.Sposób potraktowania mediów publicznych

Miało być „odpolitycznienie”, „czysta woda zamiast propagandowej zupy”, rzetelność i topowi dziennikarze. Jest: Mateusz Dolatowski, Aleksandra Pawlicka, Dorota Schnepf czy Justyna Dobrosz-Oracz. Dziennikarzy z metką „prawicowi” zastąpiono po prostu tymi, którzy za prezesury Jacka Kurskiego zostali zwolnieni lub sami odeszli z TVP i związali się z mediami lewicowo-liberalnymi. I to z całym, by tak rzec, dobrodziejstwem inwentarza. Ta ekipa dziennikarzy mówi nam później, co i o czym mamy myśleć, a jak myśleć nam nie wolno (w tym celu dostajemy co najmniej ze trzy programy „factcheckingowe”, gdzie jako „dezinformację” często traktuje się memy bądź głupie zabawy z AI (rzekomy Hitler na trybunach podczas meczu reprezentacji Niemiec na tegorocznym mundialu), ale też – wypowiedzi polityków, głównie opozycji.

Nierzadko pracownicy mediów publicznych w likwidacji wykorzystują swoje programy – np. te factcheckingowe – do uderzania w konserwatywne media, gdzie pracują obecnie dziennikarze wyrzuceni z TVP, PAP czy PR podczas siłowego przejęcia po zmianie władzy w grudniu 2023. Każda krytyka pod adresem TVP, PAP czy PR, kiedy pojawiają się tam błędy, pomyłki lub coś, co sprawia wrażenie nierzetelności, natychmiast sprowadza się do „ataku na dziennikarzy” i oblężonej twierdzy.

5. Segregacja mediów oraz dziennikarzy

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie chce rozmawiać z Telewizją wPolsce24, w związku z czym nasza stacja złożyła zawiadomienie do prokuratury. Wcześniej ten sam polityk wielokrotnie obrażał naszych dziennikarzy. Telewizja wPolsce24 nie jest mile widziana również na partyjnej imprezie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

Politykom koalicji 13 grudnia zdarza się obrażać naszych reporterów w Sejmie czy na konferencjach prasowych. Opowiadać o „funkcjonariuszach”, „szczujni”. Uciekać przed odpowiedziami na pytania. Wykluczać z wydarzeń czy konferencji. Uzurpować sobie prawo do decydowania, kto jest dziennikarzem, a kto nim nie jest. Dyskredytować konserwatywne media. Czy jedynymi słusznymi mają być te lewicowo-liberalne i siłowo przejęte publiczne?

4. Kłamstwa, toporna propaganda i chwalenie się cudzymi sukcesami

„Robimy, nie gadamy” – i płacimy miliony, żebyście nam w to uwierzyli! Billboardy, spoty i strona internetowa poświęcona rządowej propagandzie sukcesu kosztowały podatników 7,8 mld zł. Jednym z najbardziej obrażających ludzką inteligencję spinów jest próba wmówienia Polakom, że ten rząd ma dużo osiągnięć, którymi jednak zbyt rzadko się chwali.

Po pierwsze: wcale nie tak rzadko się chwali, po drugie – często tym, czym w zasadzie nie powinien, ponieważ są to albo osiągnięcia poprzedników – rządu PiS – albo inicjatywy, które za rządów PiS zostały zapoczątkowane. Są też rzeczy, które za PiS były złe, szkodliwe, niegodziwe czy niehumanitarne, a dziś okazuje się, że rząd Tuska… „robi, nie gada”.

Gdy zdarzy się afera czy nadużycie, ze strony tej władzy nie usłyszymy przeprosin. Usłyszymy, że problem jest „systemowy”, że osoba, która miała jakichś nadużyć się dopuścić, spotkała się z „falą hejtu”, że poprzednicy robili jeszcze gorzej lub że też tak robili. Minister Berek w Trybunale Konstytucyjnym? Po to, żeby go naprawić po latach upolitycznienia! Czego nie rozumiecie?

3. Jak to jest z tym „gorącym żelazem”?

Politycy koalicji 13 grudnia i nominaci w spółkach czy instytucjach często zachowują się, jakby mieli poczucie bezkarności. Kiedy wychodzą na jaw – dzięki dziennikarzom, także tym dyskredytowanym przez koalicję rządzącą – historie takie jak ta z Dawidem Kacprzykiem (wciąż zresztą nieprzesłuchanym), będzie jakiś symboliczny gest (usunięcie z partii albo zawieszenie, dziwny „zwrot pieniędzy”), odcinanie się od niewygodnej postaci. Wtedy można mówić: „Widzicie? Jesteśmy inni niż PiS, bo nieprawidłowości i afery wypalamy gorącym żelazem”. Od czasu do czasu tylko ktoś tam nieśmiało przebąkuje o Gawłowskim, Grodzkim czy Giertychu. Niektórzy politycy obecnej większości, na temat których pojawiają się dość nieciekawe doniesienia medialne, nie tylko pozostają bezkarni, a nawet nie muszą niczego wyjaśniać, ale – co gorsza – mają „rozliczać” poprzedników. Zanim domniemanymi aferzystami poważniej zajmą się służby, takie osoby zdążą jeszcze z uśmiechem na ustach powiedzieć dziennikarzom, że nie mają się czego wstydzić i nie mają sobie nic do zarzucenia.

Dodajmy, że co do niektórych spraw nie możemy mieć pewności, czy w ogóle wyszłyby na jaw, gdyby nie dziennikarze – i to zwykle ci niezależni.

2. Działania godzące w praworządność i demokrację

Siłowe przejmowanie mediów i prokuratury (w sposób dotychczas w Polsce niespotykany, mało tego – raczej rzadko spotykany w UE). Groźby przejęcia w podobny sposób Trybunału Konstytucyjnego, a jeśli się nie uda – to przynajmniej „zagłodzenia” tej i innych instytucji niezależnych od obecnych władz. Odbieranie subwencji partyjnej największej opozycyjnej partii, a do niedawna największemu ugrupowaniu w polskim parlamencie. Próby podważenia demokratycznego wyniku wyborów, „obejścia” prerogatyw prezydenta, przyjmowanie pseudoślubowań od kandydatów do TK. Pokazowe aresztowania polityków opozycji lub stosowanie środków zapobiegawczych w postaci aresztu, gdy nie jest to konieczne. Robienie „przestępców” z osób, które nie zostały skazane, a jedynie są wobec nich zarzuty prokuratorskie. Stawianie na nogi służb, aby pokazowo zatrzymały… emerytkę za niemądry, emocjonalny wpis o Jerzym Owsiaku. Stosowanie aresztów wydobywczych. Separowanie byłej urzędniczki od jej autystycznego dziecka i trzymanie matki chłopca w areszcie w zasadzie tylko po to, żeby złożyła zeznania mogące obciążyć byłego premiera. To zaledwie część przykładów średnio demokratycznych działań.

Innymi przykładami jest przymykanie oczu chociażby na rzekomo profrekwencyjną kampanię, która w rzeczywistości miała dyskredytować kandydatów i partie prawicowe. Osoby zaangażowane w tego rodzaju działania do dziś nie poniosły odpowiedzialności. W dodatku kiedy rząd robi coś, co jest z punktu widzenia demokracji i praworządności dość wątpliwe – dość osobliwie to tłumaczy.

Premier Donald Tusk, wysyłając do Trybunału Konstytucyjnego swoją „prawą rękę” – byłego ministra, dla którego specjalnie stworzył stanowisko związane z… nadzorem nad wykonywaniem polityki rządu – tłumaczy koniecznością uzdrowienia tej instytucji. Kiedy władze segregują sędziów – na tych „prawdziwych” i tych „neo”, na czym cierpi system sądownictwa – także dowiadujemy się, że jest to „konieczne” dla jego „naprawy”. Na wszystko jest wytłumaczenie. Mniej lub bardziej głupie, aroganckie – ale jest!

1. Igranie z bezpieczeństwem państwa i obywateli

Najcięższy grzech. To nie tylko wpadki z syrenami alarmowymi, nadużywaniem alertu RCB, wysyłaniem niedziałających linków do „Rządowego Poradnika Bezpieczeństwa”, niejasności w kwestii dysponowania polską bronią i sprzętem (czy i ile z nich trafi na Ukrainę). Wykorzystywanie jednego z najpiękniejszych i najważniejszych świąt państwowych do uprawiania propagandy na rzecz programu SAFE i sugerowanie, że bez unijnego kredytu polskie wojsko i służby mundurowe byłyby w zasadzie nagie.

To także rozmywanie rzeczywistego zagrożenia, jakim jest putinowska Rosja, prowadzona przez nią wojna hybrydowa czy brak pewności, że rzeczywiście w jakiś sposób nie uderzy w państwa NATO. Obecny rząd igra z bezpieczeństwem Polski także wtedy, gdy zaczyna sprowadzać w zasadzie każdą krytykę pod adresem Donalda Tuska i jego polityki do… rosyjskiej propagandy i działania na rzecz Rosji. Pod koniec ubiegłego roku ekipa rządząca zaprezentowała nam „5 żelaznych zasad bezpieczeństwa”, gdzie działania prezydenta określono jako „sabotaż legislacyjny” i żądano, aby „skończył z wetami”. Konstytucyjne prerogatywy prezydenta postawiono tu w jednym rzędzie z atakowaniem służb i wojska czy powtarzaniem rosyjskiej propagandy.

To także rzucanie niepotwierdzonych, niesprawdzonych informacji przez rządzących polityków – na czele z premierem Donaldem Tuskiem. 

Nade wszystko jednak - podważanie zaufania do innych organów władzy i kwestionowanie ich uprawnień. 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.