Tak potraktowano Kraskowskiego! "Zabrali mi wszystko"
Tak potraktowano Kraskowskiego! Dziennikarz wydał oświadczenie. "Nie mam nawet ubrań"

Dziennikarz Leszek Kraskowski wydał oświadczenie po wyjściu z aresztu. "Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego" - wskazał.
Dziennikarz Leszek Kraskowski wydał oświadczenie po wyjściu z aresztu. „Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego” - wskazał.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła tymczasowy areszt wobec dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego. W uzasadnieniu wskazano, że śledczy uznali, że dotychczasowe ustalenia dotyczące e-maila z groźbami wobec komendanta policji w Piasecznie „nie pozwalają już na przyjęcie wysokiego prawdopodobieństwa, że jego autorem był Leszek Kraskowski”
Oświadczenie
Teraz Kraskowski wydał oświadczenie w swoich mediach społecznościowych.
Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego. W związku z tym mam zamiar zarejestrować się - pierwszy raz w życiu - w pośredniaku, choć „kuroniówka” mi nie przysługuje
— napisał.
Nie mogę wejść do swojego domu, dopóki przebywają w nim świadkowie, z którymi mam prokuratorski zakaz kontaktu. A przynajmniej jeden z tych świadków nagle postanowił w moim domu zamieszkać. Zgadnijcie który. Wejście do własnego domu, na który pracowałem 36 lat i do którego dołożyli się też moi rodzice, grozi mi powrotem do celi na Białołęce. W moim domu leży paszport, który mam obowiązek oddać i dowód rejestracyjny samochodu. Aby legalnie jeździć, muszę zrobić przegląd. Bez dowodu - nie da rady. Nie mam nawet ubrań. Chodzę w ubraniach, które dostałem przed wejściem do studia w Telewizji „Republika”. Nie narzekam, bardzo ładny garnitur
— wskazał.
Telefon już kupiłem. Motorolę za 400 zł. Bardzo fajna. Pojawia się problem z logowaniem do niektórych aplikacji, bo ze względów bezpieczeństwa proszą o potwierdzenie w starym telefonie, że ja to ja. A do starych telefonów nie mam dostępu i nie mogę kliknąć. Od miesiąca są w ręku policji i biegłych, którzy bez powodzenia szukają w nich maili, w których miałem grozić zabójstwem komendanta policji z Piaseczna. Teraz muszę postarać się o jakiegoś laptopa, aby zacząć normalnie pracować. Ale to nie chodzi tylko o sprzęt, bo używanego laptopa można kupić już za 300 złotych
— opisywał.
Najgorszy jest brak całego mojego archiwum. Praca na „pustym” laptopie to nie to samo. Na szczęście najważniejsze pliki mam schowane w bezpiecznych miejscach. Teraz trzeba tylko je wydobyć. Serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie mojej pracy i dobre słowa. Bez Was już by mnie nie było
— zaznaczył.
Czytaj także
as/X
