Tak wyglądała rzeczywistość Kraskowskiego za kratami!
Tak wyglądała rzeczywistość Kraskowskiego za kratami. Mocny opis!

Dziennikarz Leszek Kraskowski po wyjściu z aresztu dzieli się w mediach społecznościowych szczegółami pobytu w tym miejscu. W jednym z wpisów na platformie X opisał swoje zmaganie się z pluskwami.
Dziennikarz Leszek Kraskowski po wyjściu z aresztu dzieli się w mediach społecznościowych szczegółami pobytu w tym miejscu. W jednym z wpisów na platformie X opisał swoje zmaganie się z pluskwami.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła tymczasowy areszt wobec dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego. Jak wynika z uzasadnienia decyzji, śledczy uznali, że dotychczasowe ustalenia dotyczące e-maila z groźbami wobec komendanta policji w Piasecznie „nie pozwalają już na przyjęcie wysokiego prawdopodobieństwa, że jego autorem był Leszek Kraskowski” (sic!).
Czytaj także
Pluskwy w celi
Po wyjściu na wolność Kraskowski dzieli się w mediach społecznościowych szczegółami pobytu w areszcie śledczym Warszawa-Białołęka. W jednym z wpisów opisuje swoje zmagania z pluskwami.
Drzwi otwierają się ze zgrzytem.
-Pod ścianę! Jakieś problemy?
-Pluskwy są.
-Pluskwy były, są i będą. To jest więzienie, nie hotel. Zalać wrzątkiem. Zdjąć bluzę z kraty. Jeszcze raz powiesisz ubranie na karcie, dostaniesz kwit. I zero wypiski. Coś jeszcze?
-Ale gdzie ma schnąć?
Trzaśnięcie drzwiami.
Tak wyglądała typowa „rozmowa z wychowawcą” na przejściówce, czyli w bloku A, gdzie „świeżaki” trafiają z reguły na 14 dni. Ja na szczęście na A byłem tylko tydzień. Później po interwencji adwokata trafiłem na blok D, gdzie wychowawcy zachowywali się normalnie i było o wiele lepiej.
Mój dziadek podczas pierwszej wojny światowej siedział w niemieckiej niewoli, w stalagu. Uwielbiał opowiadać o wszach. Nie przypuszczałem, za ja będę kiedyś opowiadać o pluskwach
— czytamy we wpisie Kraskowskiego.
kk/X
