Ślad Kierwińskiego. PiS kontroluje ministerstwaŚlad Kierwińskiego. PiS kontroluje ministerstwa ws. afery powodziowej

Prawo i Sprawiedliwość rusza do ministerstw, aby sprawdzić, jak to możliwe, że powiązane z Koalicja Obywatelską podmioty dostały miliony w ramach pomocy powodzianom, choć nie zostały poszkodowane. Chodzi o 4,5 mln zł, wydanych przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego na Dolnym Śląsku. "Zapytaliśmy konkretnie, czy zabezpieczona została dokumentacja, zapytaliśmy o to, kto weryfikował wnioski, zapytaliśmy o to, na podstawie jakich dokumentów przyznano pomoc tym, którzy nie zostali poszkodowani" - powiedział dziś na konferencji wiceprezes PiS poseł Mariusz Błaszczak.
Kolejna afera z udziałem polityków Koalicji Obywatelskiej. 4,5 mln zł pomocy dla powodzian z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR), której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego, trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy. Były one powiązane z wiceprezes agencji, znaną działaczką KO Anną Konieczyńską, która dopiero kilka dni temu została zawieszona, choć CBA sprawą zajmuje się od kwietnia. Wiele wskazuje na to, że podmioty te w ogóle nie ucierpiały na skutek powodzi. Według Wirtualnej Polski firma męża Konieczyńskiej otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Prawo i Sprawiedliwość ruszyło z poselskimi kontrolami resortów. Przed Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji odbyła się dziś konferencja wiceprezesa PiS i szefa klubu Mariusza Błaszczaka.
Jesteśmy przed Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i administracji z jednego podstawowego powodu, gdyż minister spraw wewnętrznych i administracji jest sekretarzem generalnym Koalicji Obywatelskiej i to już jest kolejna afera związana z koalicją obywatelską
- powiedział poseł Błaszczak, przypominając aferę szpitalną lekarza-milionera Kacprzaka do niedawna lidera młodzieżówki KO.
My już wiemy, że w Polsce rządzonej przez Donalda Tuska są równi i równiejsi, ci równiejsi mają legitymację partyjną Koalicji Obywatelskiej, ale do tego, żeby okradać powodzian, jeszcze nie dochodziło, a właśnie mamy do czynienia z takim przypadkiem na Dolnym Śląsku, kiedy to lekką ręką są rozdawane miliony złotych, ale tym, którzy są związani z Koalicją Obywatelską i nawet w sytuacji, w której nie byli poszkodowani przez powódź
- powiedział Mariusz Błaszczak na konferencji prasowej.
Składamy wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, żeby CBA zajęło się sprawą, podobno CBA bada sprawę [...] od wiosny i nic się oprócz tego badania nie dzieje. W związku z tym zapytaliśmy konkretnie, czy zabezpieczona została dokumentacja, zapytaliśmy o to, kto weryfikował wnioski, zapytaliśmy o to, na podstawie jakich dokumentów przyznano pomoc tym, którzy nie zostali poszkodowani
- kontynuował.
Ogromna afera w koalicji Tuska! Ujawniono, na co poszły środki dla powodzian
Ślad Kierwińskiego
Wszędzie tam, gdzie pojawia się sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, Marcin Kierwiński, mamy do czynienia z kolejnymi aferami. Z aferami, w których w sposób obrzydliwy, taki już skorumpowany do granic możliwości, zwykły człowiek, bardzo często człowiek poszkodowany, który potrzebuje pomocy, jest przez działaczy Platformy Obywatelskiej po prostu okradany
- powiedział poseł PiS Michał Moskal na konferencji prasowej.
Z tym mieliśmy do czynienia tutaj. Pieniądze, które miały trafić do powodzian [...] okazuje się, że trafiają do tych, którzy mają legitymacje Platformy Obywatelskiej
- kontynuował.
Jesteśmy dzisiaj tutaj po to i za chwilę rozpocznę kontrolę poselską w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, żeby zapytać o to właśnie, co Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, co Marcin Kierwiński, który przecież był pełnomocnikiem ds. rozwiązania tego kryzysu powodzi, zrobił w tej sprawie, żeby dowiedzieć się, jak wspierani są ci, którzy zostali naprawdę poszkodowani, a ile właśnie środków zostało chociażby przeznaczone na tereny, które nie były objęte powodzią
- mówił dalej.
Panika w KO po wybuchu afery! Wiceprezes KARR zawieszona
Woda nie dotarła
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w miejscowości Dziwiszów w gminie Jeżów Sudecki wsparcie otrzymały trzy lokalne podmioty. Według serwisu, firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze, przy czym gmina przyznała na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.
Z kolei spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia. Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów – w tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
Dziennikarze WP zweryfikowali skontrolowane adresy w czterech niezależnych od siebie źródłach: Państwowej Straży Pożarnej, Wodach Polskich, systemie satelitarnym unijnej służby Copernicus EMS oraz w danych firmy ICEYE zweryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Żadne ze źródeł nie odnotowało obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami. Pytany o ewentualny konflikt interesów prezes KARR – spółki, której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego – skomentował sprawę słowami: „To jest pana opinia”
Afera powodziowa zatopi KO? Cieszyński zapowiada kontrole
koal/X/300Polityka/PAP
