Sikorski zazdrości Kosiniakowi? Był w Białym Domu, a nie na trawnikuSikorski zazdrości Kosiniakowi? "Był w Białym Domu, a nie na trawniku"

Marcin Przydacz zwrócił uwagę na wyraźne napięcia w koalicji rządzącej i zachowanie Radosława Sikorskiego po wyjściu na jaw spotkania Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem Donaldem Trumpem.
W obozie władzy iskrzy po marcowej wizycie wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA. 2 marca 2026 roku lider PSL rozmawiał z prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu. Choć szef MSZ Radosław Sikorski domaga się sporządzenia notatki z rozmowy, zamiast zwrócić się do wicepremiera, publicznie uderza w tej sprawie w Adama Bielana.
Do sprawy odniósł się Marcin Przydacz, który bezlitośnie podsumował zachowanie szefa dyplomacji.
Wiedziałem, że politycy rządzącej koalicji czasami sobie zazdroszczą. Nie pochwalam, ale wiem, że tak jest. Ludzka sprawa. Zaskakujący jest jednak poziom tej zazdrości szefa MSZ wobec wicepremiera Kosiniaka-Kamysza za to, że Szef MON nie dość, że był w Białym Domu, a nie na trawniku, to jeszcze miał spotkanie z Prezydentem USA. Jak on śmiał! I to jeszcze przy pomocy tych Polaków! Wsciekłość jest tym większa, że p. Sikorski nic o tym nie wiedział. I teraz od wszystkich domaga się chociaż notatki. Może Panowie Sikorski i Kosiniak-Kamysz wyjaśnicie to sobie sami i nie będziecie calej Polski zajmować waszymi emocjami, co?
- napisał w serwisie X Marcin Przydacz.
Sikorski poinformował wcześniej, że do resortu nie dotarła notatka z rozmowy szefa MON z Trumpem.
Kompromitacja na trawniku
Wpis Marcina Przydacza obnaża kontrast między wizytą wewnątrz Białego Domu a dyplomacją z poziomu chodnika. Warto bowiem przypomnieć wizerunkową wpadkę szefa MSZ, który nagrywał filmiki i robił sobie zdjęcia pod zachodnią kolumnadą przed siedzibą prezydenta USA, próbując stworzyć pozory swojej wagi w Waszyngtonie.
Zachowanie ministra wywołało wówczas falę kpin i krytyki w sieci. Komentatorzy i internauci zarzucali mu uprawianie PR-owego spektaklu w miejscu dostępnym dla turystów oraz brak realnych spotkań na najwyższym szczeblu, wytykając zbyt konfrontacyjny ton publikacji.
Radosław Sikorski publicznie domaga się notatki ze spotkania wicepremiera z Donaldem Trumpem, a z drugiej strony sam nie ma wstępu za progi Białego Domu. Cała sprawa pokazuje rosnącą bezradność obecnego kierownictwa MSZ w relacjach z kluczowym sojusznikiem.
as/źr. wPolityce.pl
