Sensacyjna sytuacja z Gibałą! Ujawnił to w TV wPolsce24Sensacyjna sytuacja z Gibałą! Ujawnił to w TV wPolsce24
Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia "Kraków dla mieszkańców" i krakowski radny w rozmowie z telewizją wPolsce24 zdradził szczegóły dotyczące sensacyjnej informacji, iż miejska komisja wyborcza odrzuciła większość jego podpisów na kilka dni przed terminem. Czy start kandydata, który w 2024 roku nieznacznie tylko przegrał z Aleksandrem Miszalskim jest zagrożony? "Jestem dobrej myśli" - przyznaje Gibała.
Jeszcze nie wiadomo, czy kandydat, który w wyborach prezydenckich w Krakowie w 2024 roku zajął drugie miejsce w ogóle wystartuje. Komisja Wyborcza dopatrzyła się bowiem błędów formalnych, o czym pisaliśmy na portalu wPolityce.pl.
Sensacja w Krakowie! Start Gibały zagrożony. Co się stało?
Teraz w programie "Budzimy się" pytany o to przez Martę Kielczyk i Mariusza Pietrasika odpowiada, że jest dobrej myśli i uda mu się zebrać dodatkowe podpisy i zarejestrować się.
Odzew społecznie nieprawdopodobny, jeszcze większy niż przy okazji zbierania podpisów w lutym czy w styczniu pod referendum. Wczoraj, proszę sobie wyobrazić, po 23 nas w biurze była kolejka. Ludzie przychodzili masowo. Ponad 200 osób przyszło w godzinach wieczornych żeby się podpisać albo żeby przynieść karty ze swoimi znajomymi
- zdradził Gibała.
Szef stowarzyszenia "Kraków dla mieszkańców" wyjaśnił o jaki błąd formalny chodziło. Otóż przy części podpisów zabrakło informacji o nazwie miejscowości - w tym wypadku chodziło o "Kraków". Jego zdaniem to biurokratyczny absurd, który jednak jako kandydat musi zaakceptować.
Wszyscy wiemy, że jak mieszkaniec podał całe nazwisko i cały adres, poza tym słowem Kraków jeszcze jest numer PESEL, to przecież urzędnicy mogli z łatwością zweryfikować, że to jest ta osoba, więc jest to bardzo restrykcyjne, aptekarskie wręcz podejście ze strony komisji. Ale ja to akceptuję i walczymy, żeby jednak te podpisy dozbierać i żeby już nie było żadnych wątpliwości
- mówił Gibała.
"Jest duży bałagan"
Odniósł się także do kłopotów swojej kontrkandydatki, Moniki Piątkowskiej, której również Komisja Wyborcza odrzuciła znaczną część podpisów z podobnych powodów co krakowskiemu radnemu.
Jest duży bałagan, jest mnóstwo różnych przepisów, które są inne w przypadku wyborów i inne w przypadku referendum. Jest mnóstwo interpretacji PKW, czasami sprzecznych, dotyczących tego, jak te karty powinny wyglądać. (...) Ja uważam że w takich sytuacjach miejska komisja powinna się wykazywać jednak minimum jakiegoś zrozumienia
- skomentował.
Jednocześnie wyznał, że ma nadzieję, że jego być może przyszła kontrkandydatka zarejestruje swój komitet, żeby oboje mogli zmierzyć się w trakcie wyborów.
Cała rozmowa z Łukaszem Gibałą dostępna do obejrzenia na górze strony.
kh/Źr. wPolityce.pl za Telewizją wPolsce24
