Rzekomo zatrzymany marszałek zabrał głos ws. Zondy. "Byłem naiwny"Rzekomo zatrzymany marszałek zabrał głos ws. Zondy. "Byłem naiwny"
Jarosław Stawiarski, marszałek województwa lubelskiego związany z PiS, oświadczył, że sam został oszukany przez Zondacrypto, w którą zainwestował prywatne pieniądze. Zaorzeczył doniesieniom o kontaktach z Przemysławem Kralem ws. odzyskania środków.
Co do moich aktywów, które ulokowałem w tym roku na platformie Zondacrypto, one pochodziły z oszczędności i z rozporządzenia nieruchomością, którą posiadałem
- powiedział Stawiarski na konferencji prasowej w poniedziałek w Lublinie.
Wcześniej informował, że został przesłuchany jako świadek w sprawie Zondacrypto.
O tym, że prokuratura bada inwestycję Stawiarskiego w kryptowaluty napisała w sobotę „Rzeczpospolita”. Według informacji „Rz” polityk miał zainwestować w tokeny Zondacrypto setki tysięcy złotych i interweniować u Przemysława Krala, by z upadającej giełdy uratować własne środki.
"Ani złotówki" zwrotu
Stawiarski w poniedziałek powiedział, że nie otrzymał „ani złotówki zwrotu z zainwestowanych pieniędzy”.
Przyznaję się do jednego: że byłem naiwny, że zainwestowałem, a pan Kral oszukał, tak jak kilkanaście tysięcy ludzi, także i mnie. Mam nadzieję, że poniesie za to surowe konsekwencje
- powiedział marszałek.
Stawiarski nie chciał ujawnić, kiedy dokładnie inwestował, ani o jaką kwotę chodzi.
Duża kwota. To jest moja prywatna sprawa, moje prywatne oszczędności
- powiedział.
Poinformował, że po ogłoszeniu upadłości Zondacrypto, złożył stosowne zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach dotyczące popełnienia przestępstwa oszustwa. Ponadto skieruje do sądu w Estonii, w Talinie, do syndyka masy upadłościowej, pismo o zwrot zainwestowanych przez niego pieniędzy.
Czy Stawiarski rozmawiał z Kralem?
Pytany, czy rozmawiał z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem na temat wcześniejszego odzyskania środków, Stawiarski zaprzeczył.
Absolutnie nie rozmawiałem z panem Kralem, bo nie ma nawet telefonu do pana Krala
- powiedział.
Zaprzeczył też jakoby miał w jakikolwiek pozakulisowy sposób np. za pośrednictwem innej osoby, próbować odzyskać swoje pieniądze.
Mam czyste sumienie
- powiedział Stawiarski dopytywany o kontakty z Kralem czy prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławem Piesiewiczem, który usłyszał niedawno zarzuty w śledztwie dotyczącym Zondacrypto.
Dodał, że „wszystko jest już w prokuraturze i w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa”.
Stawiarski podkreślił, że jest osobą pokrzywdzoną w tej sprawie i ma nadzieję, że ta sprawa nie zaszkodzi województwu lubelskiemu.
Moje prywatne inwestycje, moja naiwność, moja chęć zarobienia nie powinna przesłaniać bieżącej pracy zarządu województwa
- dodał.
Fake z zatrzymaniem
W sobotę wieczorem niektóre media podały, że Stawiarski został zatrzymany w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. On sam wieczorem temu zaprzeczył, był bowiem wtedy ma meczu piłkarskim. Na portalu społecznościowym Stawiarski zamieścił też swoje zdjęcie ze stadionu, był wtedy na meczu piłkarskim. Doniesienia o jego zatrzymaniu zdementowała też Prokuratora Krajowa. "To jest bandytyzm polityczny. Ja jestem ofiarą. To idzie z góry" - komentował marszałek na gorąco na antenie telewizji wPolsce24.
Stawiarski pytany czy podejmie w tej sprawie kroki prawne odpowiedział, że rozważa to w kontekście żądania zapłaty na jakiś szczytny cel.
Jeśli ludzie, którzy piszą nieprawdę i moje imię jest gdzieś tam przedstawiane w bardzo negatywnym świetle, to być może dla tych dzieciaków, dla tych ludzi, którzy potrzebują, być może to zrobię, ale tylko w takim sensie
- zaznaczył.
Stawiarski ocenia, że wszystko, co się dzieje wokół Zondacrypto „jest wykorzystywane do bieżącej walki politycznej”.
jj/źr. wPolityce.pl, za PAP
