Popatrzcie sobie na nich hipokryci od Tuska! To wasi ulubieńcyPopatrzcie sobie na nich hipokryci od Tuska! To wasi ulubieńcy

Zrzut ekranu (558).webp
(Fot. X - Procesor X)
FacebookTwitter

Podróż prezydenta Karola Nawrockiego na Filipiny jest oceniana przez poważnych komentatorów życia politycznego jako wyjatkowo udana, ale jej sportowy akcent szybko stał się tematem krajowej awantury. Gdy w sieci pojawiło się nagranie z Manili, część komentatorów zaczęła atakować prezydenta, nazywając trening nietaktem dyplomatycznym. Medialne zaplecze obozu Donalda Tuska natychmiast rozpoczęło operację zohydzania sportowej pasji głowy państwa.

Karol Nawrocki od lat pasjonuje się pięściarstwem, które sam uprawiał. W stolicy Filipin stanął w ringu z ikoną światowego sportu. Manny Pacquiao to 12-krotny mistrz świata w ośmiu kategoriach wagowych, a zarazem postać zaangażowana w sprawy publiczne swojego kraju. Nagranie ze wspólnego treningu dotarło do odbiorców poza Polską.

Piękne słowa mistrza

Dla krytyków z warszawskich salonów najlepszą odpowiedzią stały się słowa samego mistrza. Pacquiao napisał w mediach społecznościowych:

„To był zaszczyt szkolić Jego Ekscelencję Karola Nawrockiego, prezydenta Polski” - napisał Manny Pacquiao.

Głowa państwa również podsumowała spotkanie we wpisie na platformie X. Zwróciła uwagę, że filipiński mistrz kieruje obecnie urzędem zajmującym się walką z ubóstwem.

„To piękny przykład odpowiedzialności za wspólnotę i gotowości służenia innym” – napisał Nawrocki.

Hipokryzja lewicowych akolitów Tuska

Reakcja obozu Donalda Tuska pokazuje podwójne standardy. Gdy zachodni politycy chwalą się tężyzną fizyczną, salon nie widzi w tym problemu. Prezydent Francji Emmanuel Macron regularnie trenuje boks dwa razy w tygodniu. Z kolei były premier Kanady Justin Trudeau boksuje od młodości – przed laty stoczył wygraną walkę charytatywną, a podczas wizyty w USA sparował z mistrzem Yurim Foremanem. Boks trenował od lat 50. Nelson Mandela, a Theodore Roosevelt sparował w samym Białym Domu.

Sportowa dyplomacja od dawna jest narzędziem przywódców podczas zagranicznych wizyt. Barack Obama grał w piłkę nożną w Brazylii, a w Wielkiej Brytanii rozegrał mecz tenisa stołowego z Davidem Cameronem. George W. Bush podczas podróży zagranicznych próbował swoich sił między innymi w krykiecie i kolarstwie górskim. Warto zauważyć, że takie nazwiska jak Obama, Macron czy Trudeau to prawdziwi ulubieńcy tych samych osób, które dziś starają się obśmiewać polskiego prezydenta za to, że wszedł do ringu z Mannym Pacquiao. Naprawdę, hipokryzja to drugie imię tych ludzi. 

Swoich sił w boksie próbował również inny ulubieniec lewicowych elit - Keir Starmer i z niego faktycznie się naśmiewano. Jednak nie za samą próbę, a za... lanie jakie dostał były premier Zjednoczonego Królestwa od worka treningowego. 

Zespół wPolityce.pl/X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.