Polityk Morawieckiego tego nie ukrywa! Chodzi o RomanowskiegoPolityk Morawieckiego tego nie ukrywa! Chodzi o Romanowskiego

Krzysztof Szczucki, poseł klubu Rozwój Plus, na antenie Polsat News odniósł się do sytuacji Marcina Romanowskiego, który wedle doniesień medialnych może przebywać w prorosyjskim Naddniestrzu, ponieważ z pisma oraz koperty wynika, iż z Tyraspolu został wysłany do Sadu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie mu listu żelaznego. "Wysłanie listu skądś nie musi nic oznaczać. Ktoś inny mógł ten list wysłać. Ale jeżeli by się to potwierdziło, że przebywa w Naddniestrzu, to byłbym w szoku i uważam, że to jest sytuacja dyskredytująca daną osobę w życiu publicznym w ogóle" - ocenił Szczucki.
Krzysztof Szczucki na antenie Polsat News zwrócił uwagę na to, że jednak samo wysłanie z listu z Naddniestrza nie oznacza, iż sam Marcin Romanowski tam przebywa. Gdyby jednak się okazało, że polityk PiS tam jest, to w jego ocenie oznaczałoby to jego zdyskredytowanie w życiu publicznym.
Wysłanie listu skądś nie musi nic oznaczać. Ktoś inny mógł ten list wysłać. Ale jeżeli by się to potwierdziło, że przebywa w Naddniestrzu, to byłbym w szoku i uważam, że to jest sytuacja dyskredytująca daną osobę w życiu publicznym w ogóle. Tutaj pewnie musimy poczekać na to, aż służby albo ktoś inny na 100 proc. potwierdzi, że on tam jest
- podkreślił Szczucki.
Polityk klubu Rozwój Plus zwrócił też uwagę na kompromitację państwa polskiego w całej sprawie, ponieważ służbom od miesięcy nie udaje się ustalić, gdzie jest Marcin Romanowski.
Jeżeli służby państwa polskiego nie potrafią ustalić od miesięcy gdzie jest obywatel, nie taki w końcu nieznany, który leży w jakimś zainteresowaniu państwa (...) to ja wątpię w skuteczność państwa
- zaznaczył.
Wydaje mi się, że ten cyrk taki w ściganiu i uciekaniu nie ma sensu. Dajmy Marcinowi Romanowskiemu poczucie, że naprawdę gwarancje procesowe wszystkie będą wobec niego zastosowane, że będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy. Myślę, że w tej sytuacji widać, że on już chce wrócić
- ocenił Szczucki.
Mimo wszystko polityk Rozwój Plus zauważył, że cała sprawa Romanowskiego jest wygodna dla koalicji Tuska, bo odciąga uwagę od afer obecnej władzy.
Pytanie, czy Donaldowi Tuskowi naprawdę zależy na powrocie Romanowskiego? Czy ten taki serial odgrywany, zwłaszcza wtedy, kiedy Tusk ma poważne problemy, jak kilka afer na Dolnym Śląsku, jak wcześniej Szpital Południowy i pewnie kolejne, to taka sytuacja z Marcinem Romanowskim, który skądś tam gdzieś wysyła list, w zasadzie dla rządu jest całkiem dogodna
- powiedział Szczucki.
Sprawa Romanowskiego
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy wydał za Romanowskim – na wniosek prokuratury – Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), ponieważ służby nie mogły go znaleźć.
Za b. wiceszefem MS wydano też list gończy. 19 grudnia 2024 r. okazało się, że Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jak informowano na początku lipca br., Węgry cofnęły mu status uchodźcy oraz unieważniły jego dokumenty podróży. Od zmiany rządu na Węgrzech w maju br. media podawały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego.
Naddniestrze jednostronne oderwało się od Mołdawii i ogłosiło niepodległość 26 lat temu. Kraj ten, który znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów, nie jest uznawany na świecie.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za Polsat News i PAP
