Kabaret! Żurek naprawdę to powiedział. Chodzi o RomanowskiegoKabaret! Żurek naprawdę to powiedział. Chodzi o Romanowskiego

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek na antenie TVN24 w zasadzie przyznał, że obóz władzy poniósł porażkę w sprawie decyzji sądu o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Jednocześnie zapewniał, że nie traktuje tego w kategoriach "osobistej klęski". W zaskakujący sposób wypowiedział się o całej sprawie Funduszu Sprawiedliwości, która od początku obecnej kadencji bardzo interesowała obecną koalicję rządzącą.
Warszawski sąd okręgowy wydał wczoraj list żelazny byłemu wiceministrowi sprawiedliwości z czasów PiS Marcinowi Romanowskiemu. Decyzja jest nieprawomocna; śledczy zapowiadają złożenie zażalenia. Obrona zapewnia, że w przypadku uprawomocnienia, ich klient pojawi się w Polsce. Do tej sprawy odniósł się na antenie TVN24 Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.
Przełomowa decyzja sądu! Tak Romanowski będzie mógł wrócić do Polski
Nie traktuję w kategoriach osobistej klęski. Myślę, że każdy z nas powinien zobaczyć, jak funkcjonują dzisiaj sądy. My w najbliższym tygodniu będziemy procedować ustawę praworządnościową, która ma zrobić porządek w wymiarze sprawiedliwości z tzw. neosędziami na poziomie tym najwyższym, SN, ale także w sądach powszechnym
- mówił Żurek, wygrażając tym samym części sędziów.
Było przekonanie wśród prokuratorów, że jeżeli zapis ustawy, którą wprowadził PiS, jest taki, że prokuratura zgłasza sprzeciw, sąd nie ma nic do powiedzenia, jest tym związany. To podejście błędne
- tłumaczył minister w rządzie Donalda Tuska. Odnosił się do faktu, że podległa mu prokuratura nie miała wcześniej zastrzeżeń do sędziego rozpatrującego sprawę Romanowskiego i do domagała się jego odsunięcia od tej sprawy. Przyznał, że uznaje to za błąd prokuratury.
"To błąd"
Mówię to otwartym tekstem, będę się widział z prokuratorami. Uważam, że to błąd, taka wiara, że jak tak jest napisane w ustawie, to to się ziści. Nie ziści się i trzeba co do zasady w każdej tego typu sprawie zgłaszać taki wniosek
- zaznaczył, zapowiadając, że podległych mu prokuratorów najpewniej czekają konsekwencje za to, że nie zapobiegli kompromitacji obecnej władzy.
Żurek w żenujący sposób starał się wyjaśniać nieskuteczność władzy w dopadnięciu Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobry.
To jest tak, jak mieliśmy czas powojenny, kiedy łapano różnych ludzi odpowiedzialnych za różne bardzo poważne przestępstwa i często ci, którzy byli na samym szczycie piramidy, oni wpadali na końcu, ale też była siatka osób, która im pomagała
- opowiadał Żurek.
Nagle to nieistotna sprawa
Co bardzo ciekawe, nagle minister sprawiedliwości wypalił, że "z punktu widzenia państwa, sprawa Funduszu Sprawiedliwości nie jest sprawą kluczową". Oczywiście co do zasady tak powinno być, powszechnie jednak wiadomo, że obecna władza absolutnie priorytetowo traktowała tę sprawę, ekscytując się, jak to schwytają Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego, a potem wsadzą ich do więzienia. To się nie udało, władza w tej sprawie się kompromituje, i pewnie dlatego nagle "okazuje się", że nie jest to kluczowa sprawa.
Ja tutaj podchodzę do tego bardzo spokojnie, bo z punktu widzenia państwa, sprawa Funduszu Sprawiedliwości nie jest sprawą kluczową. Ona jest medialnie istotna, natomiast wszystkie te dowody, które są niezbędne, są zebrane. Być może Romanowski ma jeszcze jakąś nową wiedzę, kto jeszcze z nim współpracował w tym dzieleniu tego tortu w sposób niezgodny z prawem
- powiedział Żurek.
Wniosek o list żelazny dla Romanowskiego
Wniosek o wydanie listu żelaznego sąd otrzymał w sierpniu; wynikało z niego, że przesyłkę w tej sprawie nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza - separatystycznego regionu Mołdawii, który od czasów konfliktu w latach 90. ubiegłego wieku funkcjonuje - głównie dzięki wsparciu Rosji - jako państwo nieuznawane.
Postanowienie w sprawie wydał sędzia Konrad Mielcarek, na posiedzeniu niejawnym z udziałem prokuratora i obrony.
Prokuratura w związku ze śledztwem ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości zarzuca Romanowskiemu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy wydał za Romanowskim – na wniosek prokuratury – Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Za b. wiceszefem MS wydano też list gończy.
W grudniu 2024 r. okazało się, że Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jak informowano na początku lipca br., Węgry cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróży. Od zmiany rządu na Węgrzech w maju br. media podawały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego. 12 sierpnia warszawski SO poinformował, że wpłynął do niego wniosek o wydanie listu żelaznego.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za TVN24 i PAP
