Niemcy w Kietrzu. Ostre słowa Ognistego. "Zobaczcie, kto się tłumaczy"Niemcy w Kietrzu. Ostre słowa Ognistego. "Zobaczcie, kto się tłumaczy"
8 września w "Kombinacie Rolnym Kietrz" pojawiła się oficjalna delegacji niemieckich notabli, którzy według oficjalnych informacji mieli prowadzić rozmowy biznesowe. Tyle że opolskie władze samorządu województwa nie zawiadomiły o wizycie ministra landu Saksonia i niemieckiego konsula, ani Ministerstwa Aktywów Państwowych, ani Ministerstwa Rolnictwa i nawet organu nadzorującego kombinat. "Ile takich 'standardowych' wizyt niemieckiego konsula było na Opolszczyźnie?" - pyta publicznie w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tomasz Ognisty z prezydenckiej Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
Portal wPolityce.pl ujawnił, że w "Kombinacie Rolnym Kietrz" miała miejsce tajemnicza wizyta niemieckiego ministra rolnictwa landu Saksonia Georga-Ludwiga von Breitenbucha oraz konsula Niemiec z Opola Marlen Sulzer wraz z liczącą ok. 30 osób delegacją. Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że wizytę miało zorganizować Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki, jednostka podległa samorządowi województwa. Związek Śląskich Rolników - związany z mniejszością niemiecką na Śląsku - których według pierwszych doniesień miał stać za wizytą kategorycznie temu zaprzeczył. Faktem jest, że liczna niemiecka delegacja pojawiła się nie tylko w państwowym kombinacie rolnym, ale i w urzędzie marszałkowskim.
Całą sytuację oceniam bardzo krytycznie, ponieważ działacze PSL-u na Opolszczyźnie czy też członek zarządu województwa Robert Węgrzyn z KO, nie nadzorują bezpośrednio Krajowej Grupy Spożywczej ani kombinatu. To pokazuje, kto tak naprawdę przygotowywał wizytę w Kietrzu i jaki w tym udział miało Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki, które jest podległe urzędowi marszałkowskiemu w Opolu
- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tomasz Ognisty z prezydenckiej Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. Wskazuje, że sprawy próbują teraz bronić lokalni politycy.
Robert Węgrzyn z KO, członek zarządu województwa, tłumaczy, że to była standardowa bilateralna wizyta w "Kombinacie Rolnym Kietrz". Taką samą linią polityczną idzie Marcin Oszańca z PSL, też z tego zarządu województwa, który mówi, że to była standardowa wizyta. To samo mówi członek zarządu kombinatu Piotr Kukuczka z PSL. To pokazuje tak naprawdę, że oni o wszystkim wiedzieli, wszystko było przygotowane, a odpowiedzialność za to poniósł w chwili obecnej na razie tylko prezes kombinatu Mariusz Sikora i pytanie czy Sikora był o wszystkim informowany przez swoich kolegów. Czy on również wiedział o charakterze wizyty, ponieważ taka wizyta wysoko postawionych Niemców w państwowej spółce rolnej Skarbu Państwa, która bez wątpienia ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski, bez poinformowania organu nadzorującego (KGS) pozostawia wiele pytań
- pyta publicznie nasz rozmówca.
Ciąg dalszy sprawy Niemców w Kietrzu. Układ się uaktywnił
Tłumaczą się, ale z czego?
Oficjalnym celem tej wizyty były rozmowy biznesowe, tyle że o przyjeździe Niemców nie widziało ani Ministerstwo Aktywów Państwowych, ani Ministerstwo Rolnictwa, ani nawet nadzorująca kombinat Krajowa Grupa Spożywcza. W efekcie prezes rolniczej perełki, jaką jest "Kombinat Rolnym Kietrz" Mariusz Sikora został zawieszony, sprawa jest wyjaśniana, a głośno tłumaczą się tez członkowie zarządu województwa z PSL i KO.
To znamienne, że jako pierwsi zaczynają się tłumaczyć tacy ludzie jak Piotr Kukuczka z kombinatu czy Marcin Oszańca z zarządu województwa. Przypomnijmy, że Marcin Oszańca jest obecnie dyrektorem Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie i w mojej ocenie to człowiek, który w ogóle nie zna się na rolnictwie, jest kolegą ministra Stefana Krajewskiego i w układzie politycznym dostał to stanowisko. Państwową spółkę w Kietrzu traktują po prostu jak przysłowiową piaskownicę. Przypomnę tylko, że w ubiegłym roku jesienią w Kietrzu odbywało się wyjazdowe posiedzenie senackiej komisji rolnictwa, na które nie zostali zaproszeni w ogóle lokalni rolnicy. Był też jubileusz 65-lecia istnienia "Kombinatu Rolnego Kietrz", impreza dwudniowa impreza "Rolnictwo 4.0" z udziałem profesorów, dyrektorów i prezesów, ale znowu rolników nie zaproszono. To pokazuje, że działacze PSL z Opolszczyzny, ale i będący we władzach centralnych, jak wiceminister rolnictwa Adam Nowak, który również się wypowiadał w tej sprawie, choć nie nadzoruje bezpośrednio "Kombinatu Rolnego Kietrz", zachowują się dziwnie. To wszystko rodzi poważne pytania: Dlaczego akurat ci panowie jako pierwsi zabierają głos? Czy czują się winni? Czy brali udział w przygotowaniach tej wizyty?
- dodaje Ognisty z opolskiej NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych.
Tajemnicza wizyta Niemców w kombinacie w Kietrzu. O co tu chodzi?
Według Ognistego najdziwniejsze jest właśnie to, że nikt z władz centralnych, resortowych nie był powiadomiony od przejeździe wysoko postawionych urzędników niemieckich.
Minister rolnictwa landu Saksonia Georg-Ludwig von Breitenbucha to poziom poziom dyrektora departamentu w urzędzie marszałkowskim, nie mówiąc już o dyplomacie, konsulu Niemiec z Opola. I opolscy urzędnicy wysokiego szczebla nie wiedzą, że o takiej wizycie trzeba informować władze państwowe? Członek zarządu województwa opolskiego nie rozumie, że w grę może tu wchodzić paszport dyplomatyczny? Czy tak może wyglądać i tak być przygotowana oficjalna wizyta konsula innego kraju? Zapytajmy: A co by się stało, gdyby temu konsulowi coś się stało, jakiś wypadek, czy prowokacja? W jaki sposób by się wtedy tłumaczyli? Wszyscy wiemy przecież w jakich czasach żyjemy. Nie było zabezpieczenia policji i nawet karetki
- stwierdza nasz rozmówca.
Na takie okoliczności przewidziana jest odpowiednia procedura, jak np. w przypadku wizyty ministra. Dlaczego Urząd Marszałkowski w Opolu nie poinformował resortu rolnictwa zaraz po tym, kiedy dowiedział się o wizycie ministra z Saksonii. MR pewnie od razu dałby znać MSZ-towi. Czy Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki, które z wyprzedzeniem dostało zapewne maila z landu Saksonia, nie poinformowało polskiego MSZ-u? Co zamierzali zrobić, jeśli zdarzyłby się jakiś wypadek, albo doszłoby do rosyjskiej prowokacji w Kietrzu i konsul zostałby obrzucany kamieniami? To Urząd Marszałkowski powinien zawiadomić MSZ o takiej wizycie i wtedy ruszyłaby cała procedura przygotowania takiej wizyty. Dlaczego nie zostały zachowane podstawowe procedury, skoro strona niemiecka o wizycie w Polsce informowała kilka dni wcześniej
- podkreśla Tomasz Ognisty, który nie kryje, że ta sytuacja może sugerować zupełnie inne cele wizyty niż te oficjalne, ale także coś jeszcze..
Ile jeszcze takich "standardowych" wizyt niemieckiego konsula było na Opolszczyźnie? Może trzeba było go zawieźć do Elektrowni Opole i pokazać mu, jak jesteśmy zabezpieczeni energetycznie?
- podsumowuje gorzko członek prezydenckiej Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
MAP i KGS potwierdzają! Prezes zawieszony po wizycie Niemców
