Ciąg dalszy sprawy Niemców w Kietrzu. Układ się uaktywniłCiąg dalszy sprawy Niemców w Kietrzu. Układ się uaktywnił
Po cichej wizycie niemieckiej delegacji - z konsulem i landowym ministrem - w "Kombinacie Rolnym Kietrz" na Opolszczyźnie, o którym jako pierwszy poinformował portal wPolityce.pl, rozpętała się burza. Przedstawiciele władz samorządowych województwa z KO i PSL gęsto się tłumaczą, bo nic o niej nie wiedziały odpowiednie ministerstwa ani organ nadzorujący kombinat KGS. Kto na prawdę zorganizował tę wizytę i czego dotyczyła? Zbieramy wątki i ujawniamy nowe informacje w tej sprawie. "Ta wizyta Niemców w strategicznej dla bezpieczeństwa żywnościowego spółce rolnej Skarbu Państwa Polski bez poinformowania organu nadzorującego rodzi wiele pytań" - mówi nam Tomasz Ognisty z prezydenckiej Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
Portal wPolityce.pl ujawnił, że w "Kombinacie Rolnym Kietrz" miała miejsce tajemnicza wizyta niemieckiego ministra rolnictwa landu Saksonia Georga-Ludwiga von Breitenbucha oraz konsula Niemiec z Opola Marlen Sulzer wraz z liczącą ok. 30 osób delegacją. Z informacji dostępnych publicznie wynikało, że przyjechali oni na zaproszenie Związku Śląskich Rolników, organizacji związanej z mniejszością niemiecką na Śląsku Opolskim. Szefem organizacji jest Bernard Dembczak, który utrzymuje kontakty z niemieckim związkiem Deutscher Bauernverband. Co istotne - jest to związek, który jest największym niemieckim związkiem rolniczym, uznawany jest w Niemczech za prorządowy.
Okazuje się jednak, że Związek Śląskich Rolników, który uczestniczył w spotkaniu z Niemcami, zaprzecza, jakoby miał tę wizytę organizować, ale w niej samej nic złego nie widzi.
Oświadczamy, że Związek Śląskich Rolników nie był inicjatorem ani organizatorem wizyty delegacji saksońskich rolników na Opolszczyźnie. Mocno ubolewamy nad tym, że gospodarcze wizyty branżowe dla niektórych stanowią źródło do siania niezgody, kiedy w rzeczywistości są ważnym elementem relacji rolników w całej Europie
- brzmi oświadczenie związku.
O spotkaniu z niemieckimi gośćmi poinformowała Izba Rolnicza w Opolu. Uczestniczył w niej również Bernard Dembczak ze Związku Śląskich Rolników, który jednocześnie jest członkiem zarządu IR w Opolu.
Kto zaprosił Niemców? A może sami się zaprosili?
Kto zatem zainicjował wizytę Niemców, o której miało nie wiedzieć ani Ministerstwo Rolnictwa, ani Ministerstwo Aktywów Państwowych, ani nawet organ nadzorujący kombinat, czyli Krajowa Grupa Spożywcza? Teraz okazuje się, że w zaproszenie niemieckiego ministra i konsula w Opolu wraz z liczną delegacją zaangażowany był samorząd województwa opolskiego, a dokładnie jedna z jego jednostek - Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki. W opolskim sejmiku władzę sprawuje koalicja utworzona przez Koalicję Obywatelską (KO), Śląskich Samorządowców oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL). Mówi o tym wprost Radiu Opole członek zarządu "Kombinatu Rolnego Kietrz" mówi Piotr Kukuczka z PSL.
Miała ona charakter wyłącznie biznesowy i nic ponadto. (...) To była standardowa wizyta, bez międzynarodowej rangi. Przyjechali zwykli urzędnicy, a nas poproszono o pokazanie czołowego gospodarstwa w Polsce
– tłumaczy Kukuczka. Twierdzi, że wizyta Niemców w "Kombinacie Rolnym Kietrz" odbyła się z inicjatywy samorządu województwa opolskiego, a dokładnie Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki, które jest jednostką samorządową.
Na prośbę Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki przyjęliśmy delegację branży rolniczej, ogólnie tak to powiem z Saksonii, która wizytowała w tych dniach województwo opolskie w ramach partnerstwa, które województwo opolskie ma z Saksonią. Standardowo przyjęliśmy gości, bo takich przyjmujemy wielu i wiele takich wycieczek, każdego roku w celu promocji, przedstawienia naszych doświadczeń czy dzielenia się doświadczeniami. Przecież o to chodzi, żeby się tymi doświadczeniami wymieniać i tę współpracę nawiązywać
- powiedział Radiu Opole Kukuczka, dla którego ujawnienie ukrywanej wizyty gospodarskiej Niemców w Kietrzu to robota "prawicowej sceny politycznej".
Kukuczka przypomina, że do spotkania z niemiecką delegacją doszło 8 września. I tu pojawia się kolejny ciekawy wątek tej sprawy, jak to możliwe, że ani MAP, ani MR ani nawet KGS nic o wizycie nie wiedziały, skoro Niemcy dwa dni przed nią publicznie chwalili się, że to Kietrza się wybierają.
Minister rolnictwa von Breitenbuch udaje się do Polski z delegacją ekspertów
- brzmi tytuł artykułu z 6 września portalu Medienservice.sachsen.de, który wskazuje, że wizytę zaplanowana na 7-10 września.
Planowane dyskusje polityczne będą służyć przede wszystkim wzmocnieniu partnerstwa regionalnego między Saksonią a Dolnym Śląskiem oraz zbadaniu możliwości współpracy projektowej z województwem opolskim
- czytamy dalej.
Jeszcze ciekawiej robi się, jeśli zajrzymy do opolskiej "Gazety Wyborczej", która sugeruje, że to Niemcy organizowali tę wizytę i bardzo chcieli się spotkać z władzami opolskiego urzędu marszałkowskiego.
Misję zorganizowała Saksońska Agencja Wspierania Gospodarki - Saxony Trade and Invest, a przewodniczył jej Saksoński Minister Środowiska i Rolnictwa Georg-Ludwig von Breitenbuch. Oprócz wizyty w Kietrzu goście wzięli udział m.in. w spotkaniu w opolskim urzędzie marszałkowskim czy w Opolskiej Izbie Rolniczej
- czytamy we wczorajszym wydaniu "GW".
Tajemnicza wizyta Niemców w kombinacie w Kietrzu. O co tu chodzi?
Politycy z KO i PSL bronią Sikory
Skoro wizyta niemieckiej delegacji była czymś tak naturalnie biznesowym, to dlaczego nie informował o niej w swoich komunikatach ani Marszałkowski Urząd Wojewódzki w Opolu, ani też Ministerstwo Aktywów Państwowych, któremu kombinat podlega. Również Ministerstwo Rolnictwa o niej milczało. Nawet centrala Krajowej Grupy Spożywczej, organu nadzorczego wobec "Kombinatu Rolnego Kietrz", zrobiła wielkie oczy i wszczęła postępowanie wyjaśniające, żeby się czegoś o wizycie Niemców dowiedzieć. Chodzi o niedopełnienie obowiązków informacyjnych ze strony zarządu kombinatu oraz standardów korporacyjnych. Zgodnie z wydanym później komunikatem, prezes kombinatu Mariusz Sikora został zawieszony do czasu wyjaśnienia sytuacji.
Kombinat Rolny Kietrz Sp. z o.o. nie poinformował Krajowej Grupy Spożywczej S.A., ani Ministerstwa Aktywów Państwowych o planowanej wizycie zagranicznej delegacji na terenie spółki. Okoliczności te są obecnie przedmiotem szczegółowego postępowania wyjaśniającego pod kątem przestrzegania obowiązujących zasad nadzoru właścicielskiego, obowiązków informacyjnych oraz standardów korporacyjnych obowiązujących w Grupie Kapitałowej KGS S.A
- czytamy w komunikacie KGS.
Tę decyzję potwierdziło portalowi wPolityce.pl Ministerstwo Aktywów Państwowych.
MAP i KGS potwierdzają! Prezes zawieszony po wizycie Niemców
Politycy z Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w upublicznieniu informacji, które miały pozostać w cieniu, upatrują politycznej akcji prawej strony sceny politycznej. Robert Węgrzyn z KO członek Zarządu Województwa Opolskiego broni zawieszonego prezesa kombinatu Sikorę.
W mijającym tygodniu doszło do sytuacji zupełnie zaskakującej dla nas i wręcz niespodziewanej. Został zawieszony w swoich czynnościach prezes gospodarstwa rolnego w Kietrzu. W najbliższych dniach będę prosił pana ministra o wyjaśnienie tej decyzji, bo jest to dla nas decyzja zupełnie niezrozumiała. Człowiek z wieloletnim doświadczeniem przy dobrych wynikach tego gospodarstwa zostaje odwołany tylko dlatego, że jakaś wizyta gospodarcza pojawiła się w jego gospodarstwie na zasadzie bilateralnej i wymiennej. Będę państwa informował o losach tej sprawy. w najbliższym czasie
- mówi zdziwiony samorządowiec Koalicji Obywatelskiej.
Podobnie uważa Marcin Oszańca z PSL, który jest dziś dyrektorem Departamentu Rozwoju Obszarów Wiejskich Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego, a w wyborach 2023 r. mandatu do Sejmu nie zdobył.
Jeżeli potwierdzą się medialne informacje o zawieszeniu Prezesa Kombinat Rolny Kietrz Mariusza Sikory, to trudno mi to nazwać inaczej niż decyzją kompletnie niezrozumiałą. (...) Umówmy się: minister rolnictwa landu to nie jest odpowiednik naszego ministra rolnictwa. To szczebel regionalny, bliżej dyrektora departamentu czy członka zarządu województwa niż wizyta „na najwyższym szczeblu”. Robienie z tego tajnej operacji sprzedaży Kombinatu to absurd
- napisał na FB Oszańca zanim jeszcze potwierdzona została informacja o zawieszeniu prezesa Sikory.
Odezwał się nawet ktoś ze szczebla władzy centralnej, czyli kierownictwa resortu rolnictwa. Wiceminister rolnictwa Adam Nowak został zapytany przez dziennikarzy portalu Topagrar.pl o zawieszenie prezesa Sikory. Polityk PSL był bardzo zdziwiony i podkreślił, że wizyta Niemców w Kietrzu - o której nie poinformowano ani MAP ani MR - to nic nadzwyczajnego.
Uważam, że wokół tej wizyty konsula Republiki Federalnej Niemiec i landowego ministra rolnictwa z Saksonii narosło wiele plotek, wiele takiej wrzawy. A tak de facto była to taka wizyta związana z partnerstwem związku śląskich rolników, z niemiecką organizacją rolniczą też przy udziale samorządu rolniczego z województwa opolskiego. Nic w tym dziwnego, że najlepsze i najnowocześniejsze gospodarstwo rolne w Polsce, zresztą wchodzące w skład Krajowej Grupy Spożywczej, jaką jest Kombinat Rolny w Kietrzu, budzi zainteresowanie naszych sąsiadów. To takie gospodarstwo, którym możemy się pochwalić, z którego i stopnia mechanizacji, i plonów i efektów i takiej zrównoważ możemy być dumni. Natomiast trochę mnie dziwią, trochę mnie śmieszą, a trochę też tak mnie nawet pewne obawy we mnie wzbudzają, te argumenty, że wizyta była związana z jakimiś tajemnymi planami sprzedaży, prywatyzacji czy jakichkolwiek innych pomysłów związanych ze zbyciem kombinatu rolnego w Kietrzu, co jest totalną bzdurą i nonsensem.
- powiedział wiceminister rolnictwa Nowak z PSL, który jest zdumiony także decyzjami swoich kolegów z rządu, kierownictwa Ministerstwa Aktywów Państwowych.
Dziwi mnie trochę taka bardzo elektryczna, bardzo taka szybka reakcja Ministerstwa Aktywów Państwowych w sprawie zawieszenia prezesa Mariusza Sikory. Co ciekawe, prezesa, który funkcjonuje w Kietrzu od wielu, wielu lat i niezależnie od ekip politycznych utrzymuje się na stanowisku jako dobry fachowiec
- mówi wiceminister rolnictwa, który stara się bagatelizować ukrywanie wizyty Niemców w kombinacie. Domaga się jednocześnie, aby gospodarstwa rolne KGS przeszły pod zarząd jego resortu.
Oczywiście sprawa musi zostać wyjaśniona, dokładnie przedstawiony cel i szczegóły tej wizyty. Natomiast widzimy, że każda próba współpracy zagranicznej, a tutaj pamiętajmy o tym, że kombinat rolny w Kietrzu współpracuje z różnymi krajami, z różnymi dostawcami i do różnych podmiotów sprzedaje swoje płody rolne, produkty, to co wytwarza też musi być tu w tym przypadku wyjaśnione i jasno określone dla nas, dla Ministerstwa Rolnictwa.
To też jest jeden z takich argumentów w dyskusji, że może znów warto zastanowić się nad tym, aby te gospodarstwa rolne, które wchodzą w skład Krajowej Grupy Spożywczej były pod nadzorem ministra rolnictwa i rozwoju wsi, podobnie jak gospodarstwa wchodzące w skład podległe pod Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. (...) I myślę, że to ta sytuacja z kombinatem rolnym w Kietrzu daje pewne argumenty do dyskusji, jak te spółki powinny być podporządkowane i pod kogo podlegać. Natomiast sprawa musi zostać wyjaśniona, ale mogę zapewnić według wiedzy, którą posiadam, że nikt kombinatu rolnego w Kietrzu nie planował, nie planuje, ani dopóki my rządzimy nie będzie planował sprzedawać, a już na pewno nie - to mogę powiedzieć trochę ironicznie - w niemieckie ręce
- oświadczył wiceminister Nowak.
Czy planowali sprzedaż?
Jak pisał portal wPolityce.pl "Kombinat Rolny Kietrz" jest największą spółką rolniczą w kraju. Zajmujący niemal 10 tysięcy hektarów kombinat jako jeden z niewielu zakładów tego typu przetrwał transformację i dziś funkcjonuje z powodzeniem jako państwowa spółka rolnicza. Skoro tak, to bardzo szybko po wizycie Niemców pojawiały się pytania o to, czy rzeczywiście wiemy o niej już wszystko, jaki był jej cel i czego faktycznie dotyczyły rozmowy, bo okazało się, że w Polsce nikt się nie chwalił zorganizowaniem promocji naszej rolniczej perełki. W części wpisów zaczęto również łączyć spotkanie z przyszłością państwowego kombinatu i jego gruntów. Pojawiły się pytanie o sprzedaż kombinatu. Takim informacjom zaprzeczyła w komunikacie Krajowa Grupa Spożywcza.
Zarząd KGS S.A. w porozumieniu z MAP zapewnia, że nie było i nie ma i nie są planowane żadne działania mające na celu sprzedaży całości lub części Kombinatu Rolnego Kietrz Sp. z o.o.
- czytamy w komunikacie KGS.
Portal wPolityce.pl poprosił i komentarz do tej sprawy członka prezydenckiej Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Tomasza Ognistego, który jest zarazem szefem opolskich struktur NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Ognisty podkreśla, że już samo zaangażowanie polityków samorządowych w wizytę Niemców w Kombinacie Rolnym Kietrz, bez informowania centrali wiele o sprawie mówi.
Bardzo krytycznie to wszystko oceniam. Przecież działacze PSL-u na Opolszczyźnie czy też członek zarządu województwa Robert Węgrzyn, nie nadzorują bezpośrednio Krajowej Grupy Spożywczej. To pokazuje, kto tak naprawdę przygotowywał wizytę w Kietrzu. Jaki w tym udział miało Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki, które jest podległe urzędowi marszałkowskiemu. Robert Węgrzyn z KO, członek zarządu województwa tłumaczy, że to była standardowa bilateralna wizyta. Taką samą linią polityczną idzie Marcin Oszańca z PSL, też z tego zarządu województwa, który mówi, że to była standardowa wizyta. To samo powtarza członek zarządu kombinatu Piotr Kukuczka z PSL. To pokazuje, że oni o wszystkim wiedzieli, bo wszystko było przygotowane, a odpowiedzialność za ich złe decyzje i czegoś innego o czym nie wiemy, poniósł na razie tylko prezes kombinatu Mariusz Sikora. Pytanie czy Sikora był o wszystkim informowany przez swoich kolegów czy on również wiedział o powodach wizyty
- zastanawia się Tomasz Ognisty.
Taka wizyta w spółce rolnej Skarbu Państwa o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski i przyjazd do tej spółki konsula Niemiec i ministra rolnictwa i środowiska Landu Saksonia bez poinformowania organu nadzorującego, którym jest Krajowa Grupa Spożywcza oraz MAP, rodzi wiele pytań, na które na razie nie znamy odpowiedzi
- podsumował w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tomasz Ognisty z NSZZ "S" RI.
źr. wPolityce.pl/FB/GW/Radio Opole/medienservice
