Nielojalność Kijowa. Porzuca swoich bohaterów na pastwę BerlinaUkraina porzuca swoich bohaterów na pastwę Berlina

Kijowska administracja po raz kolejny pokazuje swoją bezwzględną, niewdzięczną twarz. Najpierw Wołodymyr Zełenski forsuje kult zbrodniczej formacji UPA, uderzając w Polskę. Tymczasem ukraińscy komandosi, którzy odcięli Rosję od wpływów ze sprzedaży gazu wysadzając rurę na dnie Baltyku zostali pozostawieni na pastwę niemieckiego wymiaru sprawiedliwości. W Hamburgu rusza proces, a oskarżeni czują się zdradzeni przez własne państwo.
W środę, 14 października 2026 roku, jak donoszą niemieckie media, Siergiej Kuzniecow stanął przed Hanzeatyckim Wyższym Sądem Krajowym w Hamburgu. To właśnie tam ruszył proces w sprawie wysadzenia gazociągów Nord Stream. 49-letni Kuzniecow jest byłym oficerem ukraińskich sił zbrojnych. Według niemieckich śledczych operacja miała odciąć Rosję od zysków z dostaw gazu. Zamiast wsparcia ze strony prezydenta Zełenskiego oskarżony spotyka się z obojętnością.
Niemiecki odwet za Nord Stream
Po czterech latach śledztwa niemiecka prokuratura federalna sporządziła liczący 136 stron akt oskarżenia. Śledczy postawili byłemu oficerowi ciężkie zarzuty. Obejmują one współsprawstwo zbrodni wojennej poprzez atak na obiekty cywilne i infrastrukturę energetyczną, a także spowodowanie eksplozji oraz zniszczenie budowli.
Według niemieckiej prokuratury grupa dywersyjna wykorzystała jacht żaglowy „Andromeda”, wynajęty w Rostocku z użyciem fałszywych dokumentów. Śledczy twierdzą, że operację przygotowano na zlecenie ukraińskich instytucji państwowych po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. Kijów oficjalnie temu zaprzecza. Tymczasem obrona Kuzniecowa kwestionuje niemiecką kwalifikację prawną. Jego włoski adwokat Nicola Canestrini przekonywał w telewizji ZDF, że legalnych działań wojskowych nie należy traktować jak zwykłego przestępstwa, a żołnierza wykonującego rozkazy chroni immunitet.
„Czują się opuszczeni przez wojskowe kierownictwo i przez polityków. Nie mają żadnego poczucia winy. Nie uważają, że zrobili coś złego, lecz że służyli swojemu krajowi i przeprowadzili operację wojskową” - relacjonował Bojan Pancevski, główny korespondent polityczny „The Wall Street Journal” w Europie, cytowany przez Interię.
Prowokacje Zełenskiego uderzają w Polskę
Postawa Kijowa wobec własnych ludzi współgra z jego polityką wobec najbliższych sojuszników. Podczas gdy oskarżeni o walkę z rosyjskimi wpływami energetycznymi czują się porzuceni, ukraiński prezydent podejmuje gesty historyczne wymierzone w Polskę. Przypomnijmy, że 27 maja 2026 roku Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych miano „Bohaterów UPA”, wywołując ogromne wzburzenie w Warszawie.
Karol Nawrocki zareagował stanowczo. Prezydent ocenił, że decyzja Zełenskiego dostarczyła rosyjskiej propagandzie cennego materiału i „tlenu”. Głowa państwa podjęła konkretne kroki w celu pozbawienia Zełenskiego Orderu Orła Białego, wnioskując o wpisanie tej sprawy do porządku posiedzenia Kapituły. Pałac Prezydencki już w lipcu jednoznacznie ocenił ukraiński projekt Panteonu Narodowego, patronat UPA i spór o ordery jako świadomą prowokację wymierzoną w rocznicę rzezi wołyńskiej.
Obraz nielojalności dopełnia fakt, że choć Kuzniecow otrzymuje pomoc konsularną, to – jak wynika z informacji płynących z otoczenia oskarżonego – koszty jego obrony przed niemieckim sądem pokrywają prywatne osoby z Ukrainy. Niemieckie media ARD, „Süddeutsche Zeitung” i „Die Zeit” ujawniły podsłuchane w areszcie rozmowy Kuzniecowa z żoną. Były oficer domagał się w nich wyjaśnienia, że wysadzenie gazociągów było oficjalną operacją wojskową. Tamtejsi decydenci umywają ręce, a polityczne zaplecze Zełenskiego wykazuje się uległością wobec Berlina. Jednocześnie nie waha się przed prowokacjami wymierzonymi w Polskę. Straszny to obraz rządów Zełeńskiego.
Zespół wPolityce.pl/Interia



