Kulisy rozmowy i wybór Czarnka. Prezes PiS: To bardzo go uderzyłoKulisy rozmowy i wybór Czarnka. Prezes PiS: To bardzo go uderzyło
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie Telewizji wPolsce24 ujawnił, że jego ugrupowanie ma pomysł, jak wypełnić lukę po byłym premierze i wiceprezesie Mateuszu Morawieckim oraz ponad 40 parlamentarzystach, którzy opuścili partię wraz z nim. Polityk mówił m.in. o pewnym zapleczu ekonomicznym.
Lider największej partii opozycyjnej, który był gościem programu "Rozmowa Wikły" na antenie telewizji wPolsce24, dość zdawkowo wypowiedział się na temat rozmowy z Mateuszem Morawieckim, która odbyła się w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Lider Prawa i Sprawiedliwości wspominając tę rozmowę dwa razy przyznał, że była ona dość brutalna.
Sam przebieg rozmów był tak specyficzny, że sądzę, że lepiej będzie, żeby przez dłuższy czas pozostał między nami. (...) Nie chcę opisywać tych rozmów, bo były tam drastyczne elementy, których nie warto w tej chwili podnosić, bo ciągle mam nadzieję na to, że my się jakoś spotkamy
- zaznaczył.
"To bardzo go uderzyło"
W rozmowie pojawił się również wątek dot. wyboru prof. Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera. Czy wybór byłego szefa MEN, a nie Morawieckiego, miał dotknąć byłego premiera i zaważyć na tym, co widzimy dzisiaj?
Dużo bardzo waży
- odpowiedział krótko Kaczyński.
Red. Marcin Wikło zauważył, że choć Morawiecki zaprzeczał, że tak jest, to osobiście sam w to nie wierzy, bo były premier jest bardzo ambitnym politykiem. Czy Morawiecki źle zniósł wybór Czarnka?
Jesteśmy bardzo podobnego zdania
- ponownie krótko odparł prezes PiS.
Obserwując z zewnątrz, jako jego rozmówca, jego kolega, sądzę, że miał różne nadzieje i plany, które w pewnym momencie, i tym momentem był chyba wybór pana prof. Czarnka na kandydata na premiera, załamały się. Okazało się, że błędnie oceniał rzeczywistość i to bardzo go uderzyło
- ocenił Kaczyński.
Co dalej z PiS po stracie ponad 40 parlamentarzystów?
Marcin Wikło pytał swojego rozmówcę, jaką partią będzie PiS po stracie dość dużej grupy parlamentarzystów.
Będzie taką samą partią jak była przedtem. Przygotowujemy sobie nowe zaplecze ekonomiczne. Strata pana premiera jest rzeczywiście poważna, a także jego zaplecza, ale mam już, można powiedzieć, pomysły personalne, właściwie w tych wszystkich miejscach, gdzie czegoś zabraknie, łącznie z takimi miejscami, jak na przykład kierowanie PFR
- wskazał lider PiS.
Bo to był bardzo dobry pomysł i pan Paweł Borys się z tego dobrze wywiązywał, także w trudnych czasach. Ale są też inni, którzy też, jak sądzę, będą potrafili to zrobić. Bo na to trzeba mieć umiejętności, inteligencję. Nikt mu jej nie odmówi, ale trzeba mieć także pewne możliwości, relacje, także międzynarodowe. Bo pieniądz idzie za ludźmi, tak jest w Polsce i, niestety, także na świecie
- powiedział Jarosław Kaczyński.
To nie jest dobra sytuacja ale ona jest po prostu faktem i jej nie zmienimy, ale to wszystko mamy.
- ocenił.
Od filozofii po... sumo!
Jakie uczucia towarzyszą prezesowi PiS po stracie parlamentarzysty, który przez wiele lat był istotną częścią ugrupowania – zarówno jako premier, jak i już później w opozycji?
Na pewno się nie cieszę z tego, co się stało. Co do tego nie mam wątpliwości. Być może niektórzy odczuwają ulgę, ale ja do nich nie należę.
- stwierdził Kaczyński.
Podzielił się również ciekawą informacją. Z byłym premierem prezes PiS miał również wiele wspólnych tematów do rozmów, a niektóre z nich były naprawdę… niesztampowe.
Sądzę że stosunki takie typu osobistego czy możliwość rozmowy, która czasem jest rozmową tylko merytoryczną. Ale akurat w wypadku Mateusza Morawieckiego bardzo często schodziła na różne inne tematy począwszy od filozofii, a skończywszy na sumo.
- podkreślił lider PiS.
I trzeba przyznać, że jego erudycja sięgała od tego miejsca aż do tego. Bo ja o filozofii coś tam potrafię powiedzieć, natomiast o sumo tyle, że są bardzo ciężcy i bardzo dużo wkładają w to pracy. Kto jest wielkim mistrzem, to nie wiem - a on wie. Ile waży - też nie wiem, a on wie on wie. Ja wiem tylko, że mniej dzisiaj ważą sumowcy niż kiedyś, ci najlepsi. Bo teraz ta zręczność jest jakby ważniejsza. Mówię to troszkę żartem, ale te rozmowy właśnie były takie. Może nawet będzie w jakimś momencie ich brak, ale no cóż, tak się po prostu potoczyło.
- przyznał.
źr. wPolityce.pl
