Kacprzyk bezkarny. Posłowie PiS niewpuszczeni na kontrolę!Kacprzyk bezkarny. Posłowie PiS niewpuszczeni na kontrolę!
Posłowie PiS Dariusz Stefaniak i Paweł Hreniak udali się do Centrum Medycznego w Jaktorowie, gdzie pracuje Dawid Kacprzyk. Parlamentarzyści chcieli przeprowadzić kontrolę, ale nie zostali wpuszczeni do budynku, drogę zagrodził im mężczyzna, który uniemożliwił dostanie się do środka.
We wtorek rano posłowie Dariusz Stefaniuk i Paweł Hreniak pojawili się przed Centrum Medycznym w Jaktorowie, około 40 km od Warszawy. To właśnie tam – jak ujawniły media – odnalazł się dr Dawid Kacprzyk.
Poseł Dariusz Stefaniuk nie krył oburzenia postawą śledczych i organów nadzorczych.
Myślę, że wszyscy byli zdziwieni, że do tej pory pan doktor Kacprzyk nie ma zawieszonego prawa do wykonywania zawodu, o czym przecież informowała Naczelna Izba Lekarska mówiąc, że podejmie taką interwencję. Chcemy się dzisiaj zapytać dyrekcji placówki, czy był jakiś konkurs, czy pan Kacprzyk przyszedł tak z ulicy, może ktoś go polecił?
- mówił parlamentarzysta.
Stefaniuk zwrócił uwagę na kuriozalną bierność prokuratury:
Wokół tego człowieka jest bardzo dużo pytań (...). Do dnia dzisiejszego nie mamy tutaj podjętego nawet próby przesłuchania pana Kacprzyka o wielkie wyłudzenia (...). To jest szokujące, szanowni państwo. Co on wie? Co on wie? Donald Tusk – pamiętacie przy wybuchu tej afery co powiedział? 'Wypalimy to gorącym żelazem'. Więc tak wypalają, że już nawet ognia nie ma w tym piecu, żeby to żelazo wypalać.
Publiczne pieniądze i saloniki VIP dla „swoich”
Drugi z kontrolujących placówkę posłów, Paweł Hreniak, przypomniał kontekst całej afery i zwrócił uwagę, że placówka w Jaktorowie realizuje świadczenia finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia:
Ta przychodnia otrzymuje pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, to są pieniądze publiczne. Więc jako posłowie mamy absolutnie prawo sprawdzać, jak te pieniądze są wydatkowane i czy są wydatkowane zgodnie z procedurami
– podkreślał Hreniak.
Poseł Hreniak nawiązał do bulwersujących ustaleń dotyczących Szpitala Południowego:
Jesteśmy trzy miesiące po wybuchu ogromnej afery w Szpitalu Południowym – wielowątkowej afery, gdzie mieliśmy historię z salonikiem VIP, gdzie można było, jak mówią świadkowie, dostać się dużo szybciej dzięki legitymacji partyjnej Koalicji Obywatelskiej (...). Co się wydarzyło po tych trzech miesiącach? Okazuje się, że nic się nie wydarzyło w państwie Donalda Tuska. Pan doktor może normalnie sobie pracować (...), próbuje się tę historię zamieść pod dywan.
Zwykli Polacy w kolejkach, „kasta” bezkarna
Dariusz Stefaniuk w mocnych słowach podsumował podwójne standardy obecnej władzy, która w bezwzględny sposób traktuje politycznych oponentów, jednocześnie roztaczając parasol ochronny nad ludźmi powiązanymi z obozem rządzącym:
Pan Żurek, który mówi, że on tutaj te sprawy pcha do przodu (...), w sprawach bulwersujących Polki i Polaków jakoś tutaj jest tak wstrzemięźliwy, że nie znajduje czasu nawet prokurator na zwykłe przesłuchanie (...). Chcemy pokazać opinii publicznej hipokryzję tej władzy. Gdzie zwykły pacjent czeka wiele miesięcy, niektórzy wiele lat do lekarza specjalisty, a pan Kacprzyk i jemu podobni działacze Platformy tworzą sobie saloniki VIP, szybką ścieżkę, 'fast tracki' – i oni w tym nie widzą żadnego problemu.
Czy Dawid Kacprzyk odpowie wreszcie na pytania śledczych i opinii publicznej, czy też po raz kolejny ucieknie przed odpowiedzialnością pod parasolem „uśmiechniętej koalicji”? Posłowie opozycji zapowiadają, że sprawy nie odpuszczą.
Posłowie niewpuszczeni do placówki
Na miejscu pojawił się Rafał Jarząbek z Telewizji wPolsce24, który relacjonował zdarzenie.
Jest policja, są panowie posłowie, którzy chcą przeprowadzić kontrolę poselską. Jednak w drzwiach stanął jakiś człowiek przedstawiający się mianem obywatela, który uniemożliwia posłom wykonywanie swojego mandatu i przeprowadzenie tej kontroli
- powiedział reporter. Mężczyzna nie ustępował i cały czas stał w wejściu do budynku uniemożliwiając posłom przeprowadzenie interwencji.
Nie chcemy tutaj robić awantur. Nie wiemy jakim pan prawem tutaj blokuje
- powiedział poseł Hreniak. Blokujący nie chciał ustąpić, ale po chwili wyszła kobieta, która przedstawiła się jako kierownik placówki.
Zaburzają panowie pracę całego zespołu w tym momencie i naruszają spokój placówki
- powiedziała.
Gdyby pani nas przyjęła w gabinecie i poświęciła nam 10, 5 minut rozmowy, nie byłoby w ogóle całej tej atmosfery
- odparł poseł Hreniak.
W związku z tym, że pani nie chce, informuję panią, że prześlemy pani te pytania na piśmie i będziemy oczekiwać odpowiedzi. Możemy tak się umówić? Bardzo pani dziękuję
- dodał poseł Stefaniak.
xyz/źr. wPolityce.pl za Telewizja wPolsce24
