Afera szpitalna. Słowik: Ciekawy wątek. Dymisja wiceminister zdrowia?Afera szpitalna. Słowik: "Ciekawy wątek". Dymisja wiceminister zdrowia?
Patryk Słowik, który jako pierwszy nagłośnił sytuację w Szpitalu Południowym, wraca dziś na X do wątku związanego z wypowiedzią byłej prezes placówki, Anny Łukasik. W wywiadzie dla Onetu mówiła ona o dr. Emilu Jędrzejewskim, świadku w sprawie afery. W tym kontekście przypomniała ona pewną wizytę Katarzyna Kacperczyk, wiceminister zdrowia w lecznicy. Według Słowika, jeśli słowa byłej prezes są prawdą, wiceszefowa resortu w rządzie Tuska, powinna dziś przestać pełnić swoją funkcję.
Wywiad byłej prezes
Na początku sierpnia tego roku Onet opublikował wywiad z Anną Łukasik. Była prezes Szpitala Południowego mówiła m.in., że była zastraszana przez lekarzy, którzy powoływali się na swoje znajomości wśród polityków.
W tym kontekście opowiadała m.in. o Dawidzie Kacprzyku, lekarzu-milionerze i b. szefie młodzieżówki KO oraz b. radny z tej partii w dzielnicy Ursus. Pani prezes nie kryła, że "pierwszego dnia pracy Dawid Kacprzyk powiedział, że 'pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego'.
Łukasik mówiła też jednak o Emilu Jędrzejewskim, świadku, zeznającego o tragicznych sytuacjach, jakie miały rozgrywać się w placówce i którego prokuratura, w przeciwieństwie do Kacprzyka, gruntownie przesłuchiwała przez wiele godzin.
"Próba wzmocnienia pozycji"
Według Łukasik, Jędrzejewski był z nią skonfliktowany.
Pamiętam taką sytuację: gdy zaplanowałam zmianę lokalizacji oddziałów chirurgii i interny, pracownicy zaczęli mi sygnalizować, że Jędrzejewski bardzo emocjonalnie reaguje na ten plan i że mi grozi
— relacjonowała w rozmowie z Onetem Anna Łukasik.
Pewnego dnia pojawił się w moim gabinecie z wiceminister zdrowia Katarzyną Kacperczyk. Nie było to wcześniej umówione spotkanie. Pani minister powiedziała, że zna doktora od dzieciństwa, posiedziała kilka minut i wyszła. Odebrałam to jako pokaz siły oraz próbę wzmocnienia jego pozycji w szpitalu
— mówiła o swoich wrażeniach.
Odpowiedź MZ
Po tych słowach zareagowało Ministerstwo Zdrowia.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk ponad rok temu, 13 czerwca 2025 r., odbyła służbową wizytę w Szpitalu Południowym w Warszawie. Przedmiotem rozmowy z dyrektorką szpitala w głównej mierze była informacja dotycząca realizacji projektu z KPO. Wizyty robocze w placówkach wynikają z pełnionych obowiązków, a wiceminister w czasie swojego urzędowania podobnych wizyt odbyła setki
— odpowiedziało Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia, cytowane przez Onet.
Wiceminister Katarzyna Kacperczyk nie wiedziała o potencjalnych konfliktach personalnych lub nieprawidłowościach mogących mieć miejsce w placówce. Podczas spotkania dyrektorka Anna Łukasik nie sygnalizowała o żadnych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu placówki. Przekazanie istotnych informacji do Ministerstwa Zdrowia pozwoliłoby na podjęcie adekwatnych do sytuacji działań
— zaznaczył resort i dodał, że "próby łączenia jednorazowej i służbowej wizyty z problemami zarządczymi w szpitalu oraz insynuacje co do wywierania wpływów są całkowicie bezpodstawne" .
"Ciekawy wątek"
Patryk Słowik wraca jednak do tej sprawy, uznając ją za ciekawy wątek.
Czy wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk faktycznie przyszła do dyrektor Łukasik i powiedziała, że zna Emila Jędrzejewskiego od dziecka.
Jeśli tak - to jest to dymisja, do której powinno dojść dzisiaj.
Dlaczego dyrektor szpitala tego nie zgłosiła - to inna rzecz; powinna była zgłosić.
- pisze dziennikarz Zero.pl.
"Nie umniejsza to winie Kacperczyka"
Jakkolwiek by na to nie spojrzeć sytuacja dla zwolenników obrony bohaterów afery i osób, które mogły w niej brać udział.
Jeśli bowiem Anna Łukasik mówiła prawdę, wówczas rzeczywiście do dymisji powinna podać się wiceminister zdrowia.
Ale nie umniejsza to winie Kacperczyka
- konkluduje red. Słowik
Jeśli z kolei była prezes nie mówiła prawdy, nie udałoby jej się podważyć wiarygodności świadka w sprawie afery. Za to bardziej pogrążyłaby siebie.
źr. wPolityce.pl za X/Onet.pl
